Gdynia, moje miasto

Okno na świat

Lista artykułów w kategorii: ‘Historia gdyńskich dzielnic’

Instytucje publiczne Witomina w okresie międzywojennym – Bogusława Jaksina

Styczeń 28, 2012 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Gdynia w III RP, Gdynia w dwudziestoleciu, Gdynia w okresie PRL, Witomino

Dzielnica Witomino położona na południowy zachód od śródmieścia Gdyni niektórym z mieszkańców tego miasta kojarzy się z cmentarzem, innym zaś – ze stosunkowo nowoczesnym osiedlem mieszkaniowym. Zdawałoby się, że tak młodo wyglądająca dzielnica, leżąca na wzgórzu wśród lasów oddzielających ją od reszty Gdyni nie ma historycznych tradycji. Jednak nic bardziej mylnego. Powstałe w średniowieczu Witomino jest jedną z najstarszych dzielnic Gdyni, ale rozwój osady nastąpił dopiero po pierwszej wojnie światowej a ściślej mówiąc w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Nastąpiło to z chwilą uzyskania przez Gdynię praw miejskich, kiedy to ośrodki wiejskie, leżące w jej pobliżu, znalazły się w strefie interesów inwestycyjnych szybko rozwijającego się miasta. W okresie tym znacznie wzrosła liczba ludności na Witominie, osiedliło się tu sporo nowych mieszkańców. Masowa migracja na tereny witomińskie rozpoczęła się w lipcu 1930 roku w związku z wysiedlaniem mieszkańców “Chińskiej Dzielnicy”, która stanęła na przeszkodzie rozbudowie gdyńskiego portu[i]. Przenoszenie „Chińskiej Dzielnicy” na Witomino zakończono ostatecznie wiosną 1931 roku[ii]. Zmierzch osady zaczął się wraz z z przyłączeniem Witomina do Gdyni w kwietniu 1933 roku i przekazaniem tych terenów Towarzystwu Budowy Osiedli. Stare działki łączono według nowego planu, a ich właścicieli przenoszono na nowe parcele. Akcja likwidacyjna prowizorycznego osiedla trwała jeszcze długo. Wszystkich baraków nie zlikwidowano do wybuchu wojny. Jeszcze dziś na tzw. Starym Witominie możemy odnaleźć ślady „Chińskiej Dzielnicy”.

Po pierwszej wojnie światowej najokazalsze budynki Witomina stanowiły własność znajdującego się tu folwarku. Dzierżawcą majątku do 1936 roku był Franciszek Skoraczewski[iii]. Po jego śmierci do wybuchu drugiej wojny część gruntów dzierżawił Józef Górski. Główny budynek dworski, stanowiący dom mieszkalny dzierżawcy folwarku, został zbudowany w drugiej połowie XIX wieku[iv]. Jak wspominają starzy mieszkańcy Witomina, budynek był piętrowy i murowany, mieścił się w rejonie pomiędzy dzisiejszymi ulicami: Rolniczą i Konwaliową. W skład zabudowań gospodarczych wchodziły: stodoła, obora, świniarnia oraz kuźnia i spichlerz. Po drugiej stronie drogi stały dworskie czworaki[v]. W takim stanie majątek przetrwał do czasów drugiej wojny światowej.

Podobnie jak witomiński majątek, równie długą i interesującą historię ma leśniczówka. Jej zabudowania znajdowały się tuż przy południowej granicy majątku (w pobliżu obecnej pętli autobusowej przy ulicy II Morskiego Pułku Strzelców). Znany starszym mieszkańcom osiedla budynek leśniczówki powstał w 1884 roku. Pierwszym leśniczym był pan Lenser[vi]. Pobliski obszar leśny i leśniczówka były miejscem wielu polowań. Po pierwszej wojnie światowej należały do komandora Konstantego Jacynicza, który był zapalonym myśliwym[vii]. W latach trzydziestych leśniczym był Zygfryd Mielczanowski. Po nim obowiązki pełnił Piotr Redzimski[viii]. Dzisiaj zabudowania leśniczówki już nie istnieją. Wszystkie zostały rozebrane do 1980 roku w związku z budową nowego osiedla, zaś teren, na którym stała leśniczówka podobnie jak obszar należący do majątku, przejęła Spółdzielnia “Bałtyk” Jedynymi śladami po niej są wspomnienia starych mieszkańców Witomina, dokumenty, pień jednego z buków rosnących na zachód od stodoły oraz nazwa powstałego tu osiedla – “Leśniczówka”.

Pierwszy witomiński kościół

Najstarszą parafią dekanatu gdyńskiego jest parafia św. Michała na Oksywiu, macierzysta parafia gdyńska. Założyli ją książęta pomorscy krótko po zaprowadzeniu wiary chrześcijańskiej na tym terenie[ix]. W 1253 roku biskup kujawski Wolimir ustalił granice parafii. Wśród kilku innych miejscowości w jej skład wchodziło także Witomino[x]. Do kościoła oksywskiego chodzili też jego mieszkańcy. Stan taki trwał do lat dwudziestych XX wieku.

W latach 1924-1927 wybudowano w Gdyni kościół pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Królowej Polski, a 26 czerwca 1926 roku założono kurację, czyli parafię gdyńską, wyłączając ją z parafii oksywskiej[xi]. Wybudowanie kościoła Królowej Polski wprowadziło w parafii oksywskiej nowy stan rzeczy. Wyrażał się on podziałem parafian na tych, którzy brali udział w nabożeństwach w kościele św. Michała i na tych, którzy zaczęli uczęszczać na msze odprawiane w kościele gdyńskim. Do nowo powstałej parafii prócz Gdyni, Grabówka i Redłowa włączono także Witomino (z 53 parafianami)[xii].

Jednak w związku z rozbudową i rozwojem osiedla postanowiono wybudować tu kościół. 5 listopada 1932 roku biskup chełmiński ks. Stanisław Wojciech Okoniewski wydał dekret o następującym brzmieniu:

“Na terytorium dawniejszego obszaru dworskiego Witomino, należącego obecnie do miasta Gdyni, powstaje obecnie wielki ogród – warzywnik, który zatrudniać będzie setki ludzi. Ponieważ osada ta oddalona jest bardzo od Gdyni oraz od sąsiednich innych stacji duszpasterskich, okazała się nieodzowna potrzeba postawienia tam Domu Bożego i ustanowienia osobnego duszpasterstwa. Wysłuchawszy zatem tych, których wysłuchać należy, tworzę niniejszym nową kurację Witomino w obrębie katastralnego obszaru dworskiego Witomino włącznie z leśniczówką państwową Witomino oraz w obrębie obszaru dworskiego Chwarzno. Dekret niniejszy wchodzi w życie z dniem l stycznia 1933 roku”.[xiii]

Tak też przy ulicy Niskiej powstał mały, drewniany kościół.

Kuratusem (administratorem) witomińskiej parafii pod wezwaniem Podwyższenia
Krzyża Świętego biskup Okoniewski mianował księdza Józefa Mówińskiego[xiv]. Ksiądz Mówiński urodził się 3 marca 1903 roku w Skarlinie koło Nowego Miasta nad Drwęcą. W 1917 roku wraz z rodzicami przeniósł się do Kartuz. Uczył się w Collegium Marianum w Pelplinie, maturę zdał w wejherowskim gimnazjum. W czerwcu 1926 roku po czteroletnich studiach w Seminarium Duchownym w Pelplinie został wyświęcony na kapłana. Od tego roku do momentu objęcia witomińskiego probostwa pracował w charakterze wikarego w Wąbrzeźnie[xv]. Jedna z dawnych mieszkanek Witomina – pani Telesfora Krasowska – wspomina, że ksiądz Mówiński był bardzo przystępnym, towarzyskim człowiekiem. Msze w dzień powszedni odprawiał raz dziennie (rano), w niedziele zaś – dwukrotnie[xvi]. Przy parafii istniały różnego rodzaju stowarzyszenia misyjne – między innymi Papieskie Dzieło Rozkrzewiania Wiary oraz Związek Misyjny Duchowieństwa (do którego należała (sic!) jedna osoba)[xvii]. Przy kościele działało również Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży[xviii].

W 1935 roku parafia liczyła 1500 parafian[xix], w 1936 – 1633 osoby[xx], zaś dwa lata później ich liczba zwiększyła się do 3141[xxi].

Wraz z powstaniem kościoła Towarzystwo Budowy Osiedli podarowało księdzu Mówińskiemu mały, drewniany domek stojący przy ulicy Poprzecznej 7. Budynek został odstąpiony bezpłatnie uchwałą Rady Miasta z maja 1934 roku[xxii]. Dom był parterowy, składał się z dwóch małych pokoi, kuchni, WC oraz przedsionka; z przylegającym doń ogrodem prezentował się całkiem przyzwoicie[xxiii]. Mieściła się tu plebania oraz biuro parafialne (posiadające nawet telefon – nr 3141)[xxiv].

Życie nowej parafii, tak bujnie rozwijające się w ciągu siedmiu lat, zostało brutalnie przerwane wraz z początkiem drugiej wojny światowej. Pod koniec października 1939 roku Gestapo zaprosiło gdyńskie duchowieństwo na konferencję, rzekomo w celu unormowania spraw kościelnych i duszpasterskich. “Konferencja” skończyła się pozbawieniem wolności większości zebranych. Wśród nich znalazł się ksiądz Mówiński. Aresztowanych przewieziono najpierw do koszar w Nowym Porcie, a 2 listopada 1939 roku do obozu koncentracyjnego Stuthoff. Stąd pod pozorem odwszawienia wywieziono ich 11 listopada. Żaden z nich już nie wrócił[xxv]. Ksiądz Mówiński wraz z innymi został zamordowany w listopadzie tegoż roku, najprawdopodobniej w Piaśnicy[xxvi]. Poświęcona mu jest (podobnie jak kilkunastu innym gdyńskim księżom zamordowanym przez okupanta w latach 1939-1945) czarna, marmurowa tablica na bocznej ścianie kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ulicy Batorego 5 w Gdyni. Księdzu Mówińskiemu poświęcono również tablicę w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego. Jego imieniem nazwano też witomiński skwerek przy skrzyżowaniu ulic Wielkokackiej i Stawnej.

Budynek kościoła oraz plebania uległy zniszczeniu w wyniku działań wojennych w 1945 roku.

Po wojnie mieszkańcy Witomina należeli do parafii Chrystusa Króla w Małym Kacku, wkrótce jednak zrodził się pomysł wybudowania nowego kościoła. Budowę wspomagali liczni parafianie oraz proboszcz parafii Chrystusa Króla – ksiądz Robert Rompa. Kościół stanął na tym samym miejscu, co poprzedni. Uroczystego poświęcenia dokonał 8 grudnia 1947 roku biskup chełmiński ksiądz Kazimierz Kowalski. Pierwszym proboszczem został ksiądz Lucjan Dambek[xxvii].

Wielu mieszkańcom Gdyni (a i pozostałych części Trójmiasta) z Witominem kojarzy się duża gdyńska nekropolia – Cmentarz Witomiński. Z dzielnicą tą ma on jednak tylko tyle wspólnego, że leży przy ulicy Witomińskiej. Usytuowany jest nie na Witominie, lecz na skraju Działek Leśnych – innej gdyńskiej dzielnicy.

Cmentarz założono w 1929 roku – i wówczas odbył się pierwszy pochówek[xxviii]. Początkowo istniały tu dwa cmentarze: katolicki i – znajdujący się przed budynkiem kaplicy cmentarnej – dla innowierców (nazywany ewangelickim). W 1951 roku całość przejęło miasto[xxix].

Witomiński cmentarz niewątpliwie jest jednym z najpiękniej położonych w Polsce. Znajduje się tu między innymi grób rodziny Skoraczewskich (której głowa – Franciszek Skoraczewski – był w okresie międzywojennym dzierżawcą witomińskiego majątku).

Publiczna Szkoła Powszechna nr 12

W roku szkolnym 1934/35 Gdynia posiadała siedem publicznych szkół powszechnych[xxx]. Nie były one jednak w stanie zaspokoić potrzeb rozrastającego się miasta. Szybki napływ ludności i związany z tym wzrost ilości dzieci spowodował, że szkoły te pracowały w bardzo ciężkich warunkach. Koniecznym więc było zwiększenie ich liczby. Jesienią 1934 roku Zarząd Miejski przystąpił do budowy czterech nowych budynków szkolnych w Chyloni, Obłużu, Orłowie i Witominie[xxxi]. Budynek witomińskiej szkoły miał być tymczasowy i zawierać cztery pomieszczenia przeznaczone na sale lekcyjne, szatnię, klasę do robót ręcznych, pokój wypoczynkowy dla dzieci (podczas przerw między lekcjami), kancelarię, pokój nauczycielski oraz dwa oddzielne budynki, z których jeden miał mieścić mieszkanie dla stróża i skład opału, drugi natomiast szkolne ubikacje. Na budowę szkoły przeznaczono teren przy ulicy Uczniowskiej l (o powierzchni 10.000 metrów kwadratowych) stanowiący własność gminy miasta Gdyni[xxxii].

2 października 1934 roku ogłoszono przetarg na budowę szkoły na Witominie. Wpłynęło dziewięć ofert. Do przetargu stanęły między innymi: spółka “PEDAB”, “Biuro Architektoniczno-Budowlane Inż. Bojakowki i Terlecki”, “Biuro Techniczno-Budowlane Pion”, “Władysław Downarowicz i Spółka” oraz „Inż. Morawski i Spółka” Oferty rozpatrzono 23 października. Komisja Przetargowa postanowiła powierzyć budowę szkoły firmie „Biuro Techniczno-Budowlane Pion”. Miesiąc później gmina miasta Gdyni zawarła pisemną umowę z “BTB Pion”, które zobowiązało się wykonać budowę po cenach oferty i kosztorysu za kwotę 61.739,29 złotych[xxxiii]. Ostateczny termin ukończenia robót wyznaczono pierwotnie na l maja 1935 roku, jednak z powodu wiosennych mrozów przesunięto go na 31 sierpnia.

Według ostatecznego rozliczenia z firmą koszt robót miał zawrzeć się w kwocie 71.591,78 złotych. Kubatura szkoły wynosiła około 2200 metrów sześciennych[xxxiv]. Szkoła otrzymała numer 12. Zajęcia rozpoczęły się we wrześniu 1935 roku. W pierwszych dniach tegoż miesiąca ksiądz Mówiński dokonał aktu poświęcenia szkoły. Na uroczystości otwarcia obecny był również Komisarz Rządu w Gdyni – Franciszek Sokół[xxxv].

W 1935 roku szkoła liczyła 7 oddziałów i miała 5 sal lekcyjnych, uczyło się w niej 289 uczniów. Grono pedagogiczne liczyło 5 osób (między innymi Walentyna Gaworzewska, Maria Żurkówna, Leon Wawrzyniak). Przy szkole powstał Komitet Rodzicielski (z prezesem Józefem Mrozem na czele), na jej terenie działała też drużyna harcerska zorganizowana przez pana Wawrzyniaka oraz koło PCK. Komitet Rodzicielski w porozumieniu z kierownikiem szkoły organizował zabawy, taneczne[xxxvi]. Ponadto z funduszy uzyskanych z imprez szkolnych i datków od rodziców zakupiono książki i uruchomiono bibliotekę szkolną.

W roku szkolnym 1936/37 w szkole było już 8 oddziałów, ponad 300 uczniów i 7 nauczycieli (3 mężczyzn i 4 kobiety)[xxxvii]. Liczba sal lekcyjnych pozostała niezmieniona.

W roku szkolnym 1937/38 ilość oddziałów wzrosła do 11, uczniów – do 425, nauczycieli zaś – do 9. Przybyła jedna sala lekcyjna (dzięki zlikwidowaniu szatni). Nauka odbywała się na dwie zmiany i trwała do godziny szesnastej[xxxviii]. Na etacie woźnego zatrudniono pana Józefa Czyża[xxxix].

W roku szkolnym 1938/39 przybyła szkole pracownia do zajęć praktycznych ale zmniejszyła się o jedną ilość sal wykładowych. Oddziałów było 12, uczniów – 465, nauczycieli – 10, a sal 5. Lekcje odbywały się na trzy zmiany i trwały do siedemnastej[xl].

Pierwszym kierownikiem szkoły został Roman Baranowski. W roku szkolnym 1936/37 przeniesiono go do Szkoły Podstawowej nr l. Obowiązki po nim przejął Józef Jamrozik, jednak po kilku miesiącach kuratorium na stanowisko to mianowało Marcelego Migockiego, dotychczasowego kierownika Szkoły Powszechnej w Racławówce (miejscowości położonej w pobliżu Rzeszowa)[xli].

Migocki urodził się w 1902 roku w okolicach Lwowa. Doskonale znał języki: angielski i esperanto. Po przybyciu na Witomino zamieszkał na ulicy Słonecznej. Podobnie jak większość nauczycieli stołował się u pani Szymańskiej – jednej z mieszkanek tej ulicy. W 1937 roku wyjechał do Japonii, gdzie reprezentował polskich pedagogów na Kongresie Nauczycieli w Tokio[xlii].

Do pracy w szkole przystąpił z wielką energią i zapałem. Urządził w szkole kursy rękodzielnicze, zaopatrzył ją w komplety pomocy naukowych. Ofiarował przeszło 100 okazów fauny. Bardzo dbał o uczniów. Ponieważ większość z nich stanowiły dzieci mieszkających w barakach robotników bez pracy, sprawił, że szkoła prowadziła ich dożywianie. Budynek szkolny nie posiadał jednak stosownych pomieszczeń. Na jadalnię przeznaczono więc kancelarię szkolną. Dopiero w roku szkolnym 1937/38 z inicjatywy Migockiego dobudowano kuchnię i jadalnię[xliii]. Kierownik przywiązywał również dużą wagę do wyglądu “dożywialni”. W związku z tym, że była ona tylko pobielona i wyglądała obskurnie i odrażająco, słał pisma do Miejskiego Komitetu Pomocy Dzieciom w Gdyni w sprawie jej remontu[xliv]. Dzięki niemu boisko szkolne przeznaczono pod uprawę. Wiosną 1938 roku dzieci zasadziły na nim 2500 kg ziemniaków (pochodzących w znacznej części z ofiar rodziców). Wykopkami zajęli się rodzice. Po ich zakończeniu część ziemniaków została sprzedana, a za uzyskane pieniądze zakupiono dwie maszyny do pisania. Pozostałą część zużytkowano na dożywianie biedniejszych dzieci oraz na zimową pomoc dla ubogich rodziców[xlv].

Migocki wykazywał też wielką aktywność w zdobywaniu narzędzi dla warsztatów szkolnych. Dzięki jego staraniom szkoła otrzymała je bezpłatnie między innymi z Państwowej Szkoły Morskiej oraz od firmy “Polskarb”. W zimie na boisku szkolnym urządzano lodowisko. Corocznie w szkole prowadzone też były kursy dla przedpoborowych, dla młodzieży w wieku pozaszkolnym zorganizowano czteromiesięczny kurs stolarsko-ślusarski i dwumiesięczny kurs trykotarski – prowadzony przez nauczycieli bezinteresownie[xlvi].

Pani Mańkowska opowiada, że Migocki posiadał motocykl. Jazda na nim była jedną z jego pasji. Równie chętnie jeździł na nartach[xlvii].

Cały dorobek kierownika szkoły oraz reszty grona pedagogicznego przepadł wraz z wybuchem wojny w 1939 roku. We wrześniu tegoż roku Marceli Migocki brał udział w obronie Helu. Wzięty przez Niemców do niewoli, uciekł z niej i przybył do Warszawy. Tam wstąpił do Armii Krajowej. Brał udział w Powstaniu Warszawskim. Po jego upadku został powtórnie wzięty do niewoli i wywieziony do obozu koncentracyjnego Mauthausen, gdzie zginął na początku 1945 roku. Z rąk hitlerowców w czasie wojny zginął też Józef Jamrozik[xlviii].

W czasie okupacji zajęcia w szkole odbywały się w języku niemieckim. Kierownikiem szkoły został członek SA – Franz Schmidt. Było też kilku niemieckich nauczycieli. Pani Jadwiga Patalas-Tamawska opowiada, że Schmidt jako jedyny traktował uczniów bardzo dobrze, jak własne dzieci. Wspomina koncerty, które urządzał dla uczniów w swoim domu na Kamiennej Górze (uczył gry na skrzypcach). Do klasy pani Jadwigi uczęszczały same polskie dzieci, które w szkole mówiły po polsku mimo obowiązującego zakazu. Schmidt zawsze udawał, że tego nie słyszy. Reszta nauczycieli zapisała się w jej pamięci zgoła inaczej. Byli oni bardzo nieprzychylnie nastawieni do polskich dzieci, za najdrobniejsze wykroczenie surowo karali[xlix].

Budynek szkoły przetrwał okres wojny i już 23 kwietnia 1945 roku odbyła się – w nietypowym czasie – uroczystość rozpoczęcia roku szkolnego. Pierwszym po wojnie kierownikiem został Stanisław Krzyżanowski. W latach sześćdziesiątych szkoła nr 12 otrzymała nowy budynek (przy ulicy Stawnej). W starym – przy ulicy Uczniowskiej – zaczęła działać Szkoła Podstawowa nr 35. W jednej z sal znajduje się gablota poświęcona panu Migockiemu i innym nauczycielom.

Pamięci nauczycieli miasta Gdyni (a w tym Marcelemu Migockiemu i Józefowi
Jamrozikowi) zamordowanym w latach 1939-1945 poświęcona jest także tablica z szarego piaskowca, znajdująca się w gmachu byłego Liceum Pedagogicznego przy ulicy Władysława IV 58.

Oprócz dość prężnie działającej szkoły na Witominie działały różnego rodzaju stowarzyszenia. Jednym z nich było Towarzystwo Czytelni Ludowych, któremu prezesował jeden z mieszkańców Witomina – pan Ziółkowski. Towarzystwo każdego roku (w rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja) organizowało zbiórkę pieniędzy na czytelnie ludowe, jak też obchody gwiazdkowe i opłatki[l].

Inną organizacją było Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, którego prezesem został mieszkający na ulicy Wąskiej pan Bródka. Do „Sokoła” należała także pani Krasowska. U zbiegu dzisiejszych ulic: Kieleckiej i Witomińskiej Towarzystwo organizowało różnego rodzaju festyny.

Zebrania obu towarzystw odbywały się w budynku Straży Pożarnej (przy ulicy Chwarznieńskiej). Pani Krasowska opowiada, że znajdowało się tam sporo sprzętu gimnastycznego, na którym członkowie „Sokoła” ćwiczyli dwa razy w tygodniu. W Strażnicy miały też miejsce różne bale.

Trzecie towarzystwo działające na Witaminie to Związek Rezerwistów. On również organizował różne zabawy i festyny, które odbywały się w lesie nad rzeką Kaczą[li].

Jak widać, Witomino w okresie międzywojennym nie było sennym osiedlem, lecz miejscem tętniącym życiem kulturalnym i towarzyskim. Zawdzięczało to przede wszystkim swoim mieszkańcom, którzy owo życie stworzyli i brali w nim czynny udział.

W latach dwudziestych ubiegłego wieku Witomino było majątkiem ziemskim. Przedmiotem zainteresowania władz miasta stało się od 1926 roku, jednak ze względu na brak planów urbanistycznych przejęcie tych terenów pod inwestycje miejskie nie było wówczas możliwe. W tym czasie stało na Witominie sześć budynków mieszkalnych i mieszkało niewiele ponad sto osób[lii].

Sytuacja uległa radykalnej zmianie w 1930 roku, kiedy to na Witomino zostali przesiedleni mieszkańcy “Chińskiej Dzielnicy”. Po zakończeniu jej przenoszenia w 1931 roku liczba ludzi tu mieszkających zwiększyła się do 512 (czyli o ponad 400%), zaś liczba budynków mieszkalnych do 78[liii].

Podobne dzielnice (tzw. dzielnice biedy) istniały też w Małym Kacku (“Drewniana Warszawa”), Chyloni (“Kolonia Trepnera” oraz “Meksyk”), na Działkach Leśnych (“Stara Warszawa”) czy na Grabówku (kolonia robotnicza). Jednak w przeciwieństwie do Witomina była to ich pierwotna lokalizacja, zaś “Dzielnica Chińska” – jak wspomniałam – została na Witomino przeniesiona.

W l933 roku Witomino znalazło się w granicach administracyjnych Gdyni; zostało przekazane na własność gminie miejskiej (podobnie jak Obłuże i Działki Leśne)[liv] Dzielnica posiadała połączenia komunikacyjne z Gdynią. Były to dwie drogi dojazdowe: ulica Witomińska i ścieżka leśna przekształcona w późniejszym okresie w ulicę Kielecką. Istniała też droga prowadząca do Małego Kacka oraz ulica Chwarznieńska, którą można było dotrzeć do Chwarzna.

Spokojne życie mieszkańców przerwał wybuch wojny w 1939 roku. Teren Witomina był widownią walk II Morskiego Pułku Strzelców. W latach 1939-1940 okupant zaczął wysiedlać witominian, a do ich domów wprowadzali się Niemcy. W marcu 1945 roku Witomino znalazło się w ogniu walk między cofającymi się wojskami hitlerowskimi a nacierającymi Sowietami. Działania te spowodowały znaczne straty i zniszczenia. Spaleniu uległ kościół wraz ze starą plebanią, doszczętnie zniszczone zostały zabudowania majątku.

Nie wszyscy mieszkańcy Witomina przeżyli wojnę. Ci, którzy zostali i ci, którzy wrócili, zyskali miano “starych” witominian. Napłynęło też kilkuset nowych mieszkańców. Wiele przedwojennych ruder wyładniało. Ślady znajdującej się przed wojną wioski pozostały w dokumentach i ludzkiej pamięci. Jednym z nich jest nazwa osiedla zbudowanego na terenie dawnej leśniczówki, nazwa osiedla “Radiostacja”, jak też siatka ulic czy nazwa przystanku autobusowego “Majątek”, zachowana w pamięci najstarszych mieszkańców Witomina. Do dziś przetrwało osiedle domków robotniczych, żyje niewielu starych witominian.

Bogusława Jaksina


[i] AP Gd., zesp. Kom. Rządu w Gdyni, sygn. 124/485.

[ii] Ibidem.

[iii] Ibidem.

[iv] Maria Sołtysik, Gdynia – miasto dwudziestolecia międzywojennego, Warszawa 1993, s. 220.

[v] Relacja pani Jadwigi Patalas-T-amawskiej w posiadaniu autorki.

[vi] AP Gd., eksp. w Gdyni, zesp. Starostwo Morskie w Wejherowie 1920-39, sygn. 1939/2992.

[vii] Bohdan Ostrowski, Witamino, Rocznik Gdyński, 4, 1983.

[viii] Księga Adresowa Ziem Zachodniej Polski, Gdynia – Wybrzeże, Województwo Pomorskie, l937-1938, s. 67.

[ix] Józef Szarkowski, Nowe placówki duszpasterskie (1928-1958), Orędownik Diecezji Chełmińskiej, 9-12, 1958, s.358.

[x] Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego, 1880-1902, t. Xl V, s. 159.

[xi] Diecezja Chełmińska. Zarys historyczno-statystyczny, praca zbiorowa pod red. ks. Czaplewskiego, Pelplin 1928, s. 728.

[xii] Ibidem, ,s. 728.

[xiii] Miesięcznik Diecezji Chełmińskiej, 11, R. 1932, s. 675.

[xiv] Miesięcznik Diecezji Chełmińskiej, l, R. 1933, s. 46.

[xv] Władysław Szulta, Z dziejów naszej parafii, Zacheusz, 4, 1994, s. 3.

[xvi] Relacja pani Telesfory Krasowskiej w posiadaniu autorki.

[xvii] Miesięcznik Diecezji Chełmińskiej, 4, R. 1935, s. 318.

[xviii] Relacja pani Telesfory Krasowskiej w posiadaniu autorki.

[xix] Miesięcznik Diecezji Chełmińskiej, 5, R. 1936, s. 320.

[xx] Miesięcznik Diecezji Chełmińskiej, 4, R. 1937, s. 341.

[xxi] Miesięcznik Diecezji Chełmińskiej, 5, R. 1939, s. 390.

[xxii] Sprawozdanie Rachunkowe za rok 1934/35, Gdynia 1935, s. 45.

[xxiii] Władysław Szulta, Dzieje plebani w parafii św. Krzyża, Zacheusz, 15, 1995.

[xxiv] Księga Adresowa Gdyni, czerwiec 1933, s. 183.

[xxv] Józef Szarkowski, op. cit, s. 362.

[xxvi] Orędownik Diecezji Chełmińskiej, l, R. 1947, s. 62.

[xxvii] Kazimierz Małkowski, Pierwszy witomiński kościół, Dziennik Bałtycki, 14.08.1997.

[xxviii] AP. Gd., zesp. Kom. Rządu w Gdyni, sygn. 124/445.

[xxix] Kazimierz Małkowski, op. cit.

[xxx] Franciszek Sokół, Miasto Gdynia, w: XV lat polskiej pracy na morzu, pod red. A. Majewskiego, Gdynia 1935, s. 264.

[xxxi] Ibidem, s. 264.

[xxxii] AP. Gd., ,zesp. Kom. Rządu w Gdyni, sygn. 124/1803.

[xxxiii] Ibidem.

[xxxiv] Ibidem.

[xxxv] Kronika Szkoły Powszechnej nr 12 z lat 1935-1939, s. 1-2.

[xxxvi] Ibidem, s. 2.

[xxxvii] Ibidem, s.12.

[xxxviii] Ibidem, s.12.

[xxxix] AP. Gd., zesp. Kom. Rządu w Gdyni, sygn. 124/1804.

[xl] Kronika Szkoły…, s. 12.

[xli] Ibidem, s. 5.

[xlii] Relacja pani Ireny Mańkowskiej w posiadaniu autorki.

[xliii] Kronika Szkoły…, s. 6.

[xliv] AP. Gd., zesp. Kom. Rządu w Gdyni, sygn. 124/1804.

[xlv] Gazeta Gdańska, nr 274, R. 1938.

[xlvi] Kronika Szkoły…, s. 12.

[xlvii] Relacja pani Ireny Mańkowskiej w posiadaniu autorki.

[xlviii] Ibidem.

[xlix] Relacja pani Jadwigi Patalas-Tamawskiej w posiadaniu autorki.

[l] Relacja pani Telesfory Krasowskiej w posiadaniu autorki.

[li] Relacja pani Jadwigi Patalas-Tamawskiej w posiadaniu autorki.

[lii] Rocznik Statystyczny Gdyni 1934-35, red. B. Polkowski, Gdynia 1935, s. 18.

[liii] Rocznik Statystyczny Gdyni 1933-34, red. B. Polkowski, Gdynia 1934, s. 103.

[liv] Ibidem, s. 103.

Artykuł umieszczony na stronie w porozumieniu i za zgodą Pani Bogusławy Jaksiny

Zdjęcia starej Cisowej

Lipiec 01, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Cisowa, Gdynia w III RP, Gdynia w dwudziestoleciu, Zdjęcia

Zachęcam do przejrzenia zdjęć starej Cisowej zgromadzonych w albumie Pana Wojciecha Mozy w portalu Nasza-Klasa. Zarazem proszę o uszanowanie praw autorskich.

Najstarszy gdyński pomnik

Maj 16, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Chylonia, Gdynia w dwudziestoleciu, Zdjęcia

Wbrew powszechnemu przekonaniu, najstarszym gdyńskim pomnikiem nie jest popiersie Henryka Sienkiewicza na Kamiennej Górze. 3-4 lata wcześniej, około 1921 roku, powstał pomnik ku czci mieszkańców Chyloni i okolic, którzy zginęli w toku działań wojennych na wszystkich frontach w latach 1914-1920. Znajduje się on przy ulicy Działdowskiej, około 100 metrów od skrzyżowania z ulicą Morską.

Pomnik mieszkańców Chyloni i okolic poległych w II Wojnie Światowej (autor: Paweł Różyński)

Pomnik mieszkańców Chyloni i okolic poległych w I Wojnie Światowej (autor: Paweł Różyński)

Pomnik mieszkańców Chyloni i okolic poległych w II Wojnie Światowej (autor: Paweł Różyński)

Pomnik mieszkańców Chyloni i okolic poległych w I Wojnie Światowej (autor: Paweł Różyński)

Pomnik mieszkańców Chyloni i okolic poległych w II Wojnie Światowej (autor: Paweł Różyński)

Pomnik mieszkańców Chyloni i okolic poległych w I Wojnie Światowej (autor: Paweł Różyński)

Napis pod figurą stanowi dowód na to, że Kaszubi z tych okolic czuli się przede wszystkim Polakami.

Pomnik Sienkiewicza na Kamiennej Górze ufundowano ze środków Pierwszego Polskiego Towarzystwa Kąpieli Morskich dopiero w 1924 roku. Jego pierwotna wersja nie przetrwała jednak II Wojny Światowej.

Autor: Paweł Różyński

Bibliografia
Sokołowska M.: Encyklopedia Gdyni. Gdynia 2006.
Roczniki Gdyńskie

Chylonia 40 lat temu…

Kwiecień 26, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Chylonia, Gdynia w okresie PRL, Zdjęcia

Wszystkie poniższe zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów użytkownika “ggrafi” z forum http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl, któremu bardzo dziękuję za udostępnienie tychże fotek. Przedstawiają one Chylonię w końcowej fazie realizacji osiedla mieszkaniowego, które zamieszkuje obecnie około 30 tysięcy ludzi.

Na początku widok na niezagospodarowaną jeszcze przyszłą ulicę Swarzewską. W oddali jeden z pierwszych punktowców przy ulicy Rozewskiej.

Chylonia lata 70., widok od ulicy Helskiej w kierunku ulicy Swarzewskiej (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Chylonia lata 70., widok od ulicy Helskiej w kierunku ulicy Swarzewskiej (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Chylonia lata 70., widok od ulicy Swarzewskiej w kierunku ulicy Helskiej (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Chylonia lata 70., widok od ulicy Swarzewskiej w kierunku ulicy Helskiej (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Na drugim planie powyższego zdjęcia budynek spółdzielni mieszkaniowej, a w tle pola Cisowej.

Chylonia lata 70., widok od ulicy Rozewskiej w kierunku ulicy Helskiej (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Chylonia lata 70., widok od ulicy Rozewskiej w kierunku ulicy Helskiej (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Na dole zdjęcia część budynku ośrodka zdrowia, a na horyzoncie południowe zbocze Długiej Góry i Pustki Cisowskie. Na prawym skraju fotografii fragment placu budowy przyszłej Szkoły Podstawowej nr 40.

Chylonia lata 70., widok od ulicy Rozewskiej w kierunku ulicy Helskiej (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Chylonia lata 70., widok od ulicy Rozewskiej w kierunku ulicy Helskiej (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Ten sam widok co wyżej, ale już kilka lat później. Szkoła już gotowa, a i ulica estetyczniej wygląda niż na zdjęciu poniżej:

Chylonia lata 70., widok od ulicy Rozewskiej w kierunku ulicy Helskiej (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Chylonia lata 70., widok od ulicy Rozewskiej w kierunku ulicy Helskiej (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Chylonia lata 70., widok od ulicy Swarzewskiej w kierunku lasu (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Chylonia lata 70., widok od ulicy Swarzewskiej w kierunku lasu (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Powyższy widok akurat niewiele się zmienił w ciągu ostatnich 40 lat. Ale poniższy już dość znacznie:

Chylonia lata 70., widok od ulicy Rozewskiej w kierunku Świętej Góry (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Chylonia lata 70., widok od ulicy Rozewskiej w kierunku Świętej Góry (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

A to ten sam widok, ale już latem:

Chylonia lata 70., widok od ulicy Rozewskiej w kierunku Świętej Góry (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Chylonia lata 70., widok od ulicy Rozewskiej w kierunku Świętej Góry (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Na koniec zbioru, widok na północną stronę Chyloni z wieżowca przy ulicy Rozewskiej. Osiedle zbudowane, dwupasmowa Czerwonych Kosynierów zrobiona. W oddali czeka już na swoją kolej pokryte jeszcze łąkami Pogórze:

Chylonia lata 70., widok od ulicy Rozewskiej w kierunku Pogórza (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Chylonia lata 70., widok od ulicy Rozewskiej w kierunku Pogórza (autor: ggrafi, źródło: http://gdynia-chylonia.mojeosiedle.pl)

Chylonia na mapach z 1913, 1915 i 1940 roku

Kwiecień 25, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Chylonia, Mapy i plany

Poniżej znajdują się fragmenty niemieckich map przedstawiających dzisiejszą Chylonię oraz najbliższe okolice w 1913, 1915 i 1940 roku.

Mapa okolic Chyloni z 1913 roku (źródło: www.mapy.eksploracja.pl)

Mapa okolic Chyloni z 1913 roku (źródło: www.mapy.eksploracja.pl)

Powyższa mapa pochodzi z ostatniego roku przez wybuchem I Wojny Światowej. Wieś Chylonia (na mapie jako niemiecka Kielau), wraz z przysiółkami, liczyła wtedy nieco ponad 800 mieszkańców.

Wieś leżała na ważnym szlaku komunikacyjnym łączącym Gdańsk z Wejherowem, tzw. Szosie Gdańskiej. Wybrukowana w latach 1820-1823 droga przebiegała tak, jak dzisiaj biegnie ulica Chylońska.

Centrum osady od samego początku (wieś powstała na leśnych porębach w 1351 roku) znajdowało się w okolicach dzisiejszego skrzyżowania ulicy Św. Mikołaja i Chylońskiej, gdzie znajdował się niewielki plac wiejski. Zabudowania wsi rozciągały się głównie wzdłuż dzisiejszych ulic Św. Mikołaja, Opata Hackiego, Lubawskiej, Młyńskiej, Wiejskiej i Chylońskiej.

Na mapie widoczny kościół chyloński (wtedy już parafialny) oraz pobliska kapliczka św. Mikołaja.

W miejscu dzisiejszej Dyrekcji Lasów Oliwskich na mapie znajduje się duże gospodarstwo rolne oraz nadleśnictwo.

Zaznaczono także dwa młyny na Chylonce – jeden w miejscu, gdzie strumień przepływał pod Szosą Gdańską, i drugi tuż za torami kolejowymi. Każdy z nich poprzedzony był niewielkim sztucznym jeziorkiem, które służyło do spiętrzania wody napędzającej młyn.

We wsi znajduje się także karczma oraz szkoła (budynek istnieje do dziś przy ul. Lubawskiej 4), jednak budynki te nie zostały wyróżnione na mapie.

Od 1870 roku przez wieś biegnie linia kolejowa z Gdańska do Koszalina. W tym roku powstaje dworzec w Chyloni (odległy o około 1,5 kilometra od centrum wsi) oraz ekspedycja pocztowa przy stacji. Tym samym zaczyna formować się wokół dzisiejszego Placu Dworcowego przysiółek Schneidemühle (zwany też polsku Piła lub chylońska Piła). W jego skład obok poczty i budynków kolejowych wchodzi karczma (skrót “Whs” na mapie), wozownia oraz kilka zabudowań chłopskich.

Wieś Chylonia od zachodu graniczyła z Cisową, od północy otoczona była Chylońskimi Bagnami, a od wschodu i południowego wschodu przylegała do niewielkich zabudowań Lindenbruch, Bernorda oraz Hasselgrund (od której to nazwę wzięła później dzielnica Leszczynki). Nad wsią od południowej strony góruje Święta Góra (“Heiligen Berg”), zwana też Górą świętego Mikołaja.

W lepszym zrozumieniu tej oraz innych niemieckich map, zapewne pomoże legenda do niemieckich map topograficznych.

Mapa okolic Chyloni z 1915 roku (źródło: www.mapy.eksploracja.pl)

Mapa okolic Chyloni z 1915 roku (źródło: www.mapy.eksploracja.pl)

Powyższa mapa pochodzi z 1915 roku i właściwie nie wnosi nic nowego w stosunku do mapy z 1913 roku.

Mapa okolic Chyloni z 1940 roku (źródło: www.mapy.eksploracja.pl)

Mapa okolic Chyloni z 1940 roku (źródło: www.mapy.eksploracja.pl)

Ta mapa pochodzi już z okresu okupacji hitlerowskiej, gdy Chylonia stanowi już część miasta Gdyni (niemieckiego Gotenhafen). Widać już zdecydowanie gęstszą zabudowę. W latach 20 i 30. powstało osiedle robotnicze (a raczej bezrobotnych) Meksyk, na północ od dworca kolejowego. Podobnie gęsta zabudowa robotnicza obecna jest już na Wzgórzu Orlicz-Dreszera (zwanym potocznie Wzgórzem Komuny Paryskiej). Pojawiła się zwarta zabudowa wzdłuż dzisiejszej ulic Kartuskiej, Swarzewskiej oraz Starogardzkiej. Przy Chylońskiej pojawiła się zabudowa wielorodzinna.

Dalej trudno doszukać się przyszłej ulicy Morskiej. Tymczasem przez Chylońskie Bagna biegnie już linia kolejowa z Gdyni na Oksywie.

Autor: Paweł Różyński

W powyższym wpisie wykorzystano fragmenty map ze zbiorów serwisu Archiwalne Mapy Pomorza Gdańskiego. Serdecznie dziękuję Kazikowi Niecikowskiemu za zgodę na ich przetwarzanie i publikację.

Cisowa na mapach z 1913, 1915 i 1940 roku

Kwiecień 20, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Cisowa, Mapy i plany

Poniżej znajdują się fragmenty niemieckich map przedstawiających Cisową i najbliższe okolice (w roku 1913 i 1915 jako samodzielną wieś, a w 1940 roku jako dzielnicę Gdyni).

Mapa okolic Cisowej z 1913 roku (źródło: www.mapy.eksploracja.pl)

Mapa okolic Cisowej z 1913 roku (źródło: www.mapy.eksploracja.pl)

Na mapie wieś Cisowa widnieje jako Ciessau. Widać, że zabudowania skupiały się wokół miejsca, w którym Szosa Gdańska (dziś ulica Chylońska) przecina Cisowską Strugę. Tam znajdowały się budynki rzemieślnicze oraz karczma. Drugim skupiskiem zabudowy były okolice folwarku przy ulicy Chylońskiej na wysokości ulicy dzisiejszej Zbożowej.

Na obrzeżach wsi znajduje się cegielnia (oznaczona jako “Zgl.”) oraz leśnictwo (oznaczone jako “F.”). Jest też posterunek kolejowy przy dzisiejszym przejeździe na ulicy Piaskowej. Zaznaczono szczyt Długiej Góry (wtedy Langer Berg) oraz nazwano drogę leśną biegnącą u jej stóp jako Panzer Strasse (co można tłumaczyć jako ulicę Zbrojną). Zastanawia mnie samotna stodoła (oznaczona jako “Sch.”) stojąca po środku torfowisk, na północ od wsi.

Od zachodu wieś sąsiaduje z niewielkim przysiółkiem Kramptz (po polsku Krępiec), od północnego zachodu z folwarkiem Johannisdorf (dzisiaj Janowo), od północy jest otoczona łąkami i torfowiskami, od wschodu graniczy z Chylonią (a dokładniej jej niewielką kolonią wokół stacji kolejowej), a na południu opiera się o strome zbocze Długiej Góry, za którą znajdują się nieliczne zabudowania zwane Pustkoroic (dzisiaj Pustki Cisowskie).

W lepszym zrozumieniu tej oraz innych niemieckich map, zapewne pomoże legenda do niemieckich map topograficznych.

Mapa okolic Cisowej z 1915 roku (źródło: www.mapy.eksploracja.pl)

Mapa okolic Cisowej z 1915 roku (źródło: www.mapy.eksploracja.pl)

Ta mapa nie wnosi właściwie nic nowego poza przyjemniejszą w odbiorze formą i inną pisownią nazwy wsi. Tym razem jest to Ziessau.

Mapa okolic Cisowej z 1940 roku (źródło: www.mapy.eksploracja.pl)

Mapa okolic Cisowej z 1940 roku (źródło: www.mapy.eksploracja.pl)

Powyższa mapa pochodzi już z “miejskich” czasów, gdy Cisowa (tym razem jako Zissau) była już dzielnicą Gdyni (wtedy hitlerowskiego Gotenhafen). Widać już zdecydowanie bardziej zwartą zabudowę, szczególnie w rejonie ulicy Owsianej praz pomiędzy ulicą Chylońską a torami. Pojawiają się też zabudowania w okolicach dzisiejszego Osiedla Sibeliusa.

Autor: Paweł Różyński

W powyższym wpisie wykorzystano fragmenty map ze zbiorów serwisu Archiwalne Mapy Pomorza Gdańskiego. Serdecznie dziękuję Kazikowi Niecikowskiemu za zgodę na ich przetwarzanie i publikację.

Kościół św. Mikołaja w Gdyni Chyloni

Kwiecień 02, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Chylonia, Gdynia do 1918 roku

Pierwsza świątynia na terenie Chyloni powstała w ciągu 3 lat po utworzeniu wsi (wieś została utworzona na prawie chełmińskim w 1351 roku). Dokładna data jej budowy nie jest znana. Przypuszczalnie była to drewniana budowla z murowanym prezbiterium, którego fragmenty przetrwały do dzisiaj.

Od samego początku kościół pełnił rolę filii parafii na Oksywiu, a msze w nim odprawiał oksywski proboszcz. Przypuszczalnie dopiero w XIX wieku zaczęli przy kościele chylońskim rezydować na stale wikariusze.

Na przełomie XVI i XVII wieku kościół pełnił rolę zboru protestanckiego, gdyż obie przynależące do niego wsie (Chylonia i Cisowa) były w owym czasie własnością mieszczan gdańskich wyznania protestanckiego. Jednak w drugiej połowie XVII wieku, wraz ze zmianą właściciela, kościół ponownie zaczął pełnić rolę filii parafii katolickiej na Oksywiu.

Obecna starsza część kościoła zostaje wzniesiona w 1887 roku.

Starsza część kościoła św. Mikołaja w Chyloni (źródło: zbiory własne)

Starsza część kościoła św. Mikołaja w Chyloni (źródło: zbiory własne)

W 1915 roku z parafii oksywskiej zostaje wydzielona już w pełni samodzielna parafia św. Mikołaja (chociaż parafialne księgi metrykalne prowadzone są już od 1911 roku). Obejmuje ona wtedy m.in. Chylonię i Cisowę. Pierwszym proboszczem zostaje Franciszek Mengel.

W 1981 rozpoczęła się rozbudowa świątyni. Jednak trudności stawiane przez władze komunistyczne sprawiły, że dopiero 6 grudnia 1990 roku poświęcono nową jego część.

Widok na nowszą część kościoła św. Mikołaja w Chyloni (źródło: zbiory własne)

Widok na nowszą część kościoła św. Mikołaja w Chyloni (źródło: zbiory własne)

Z historią parafii silnie związany jest kult św. Mikołaja oraz Święta Góra (wzniesienie na przeciwko Szkoły Podstawowej nr 10 w Chyloni), na której to podobno święty objawiał się miejscowej ludności. W związku z tym, w XVI wieku na jej szczycie wzniesiono kapliczkę (początkowo drewnianą, a od 1732 roku murowaną), w której oddawano cześć figurce świętego. Po zawaleniu się budynku w wyniku wielkiej wichury w 1845 roku, figurka ta trafiła do murowanej kapliczki w centrum wsi.

Na Świętej Górze znajdowała się ponadto studzienka z magiczną wodą. Jednak, jak głosi legenda, pewien zły człowiek chciał przy jej pomocy uleczyć chorego konia, przez co woda swą moc utraciła.

Dziś na stoku Świętej Góry istnieje niewielka grota, przy której sporadycznie odbywają się nabożeństwa.

Autor: Paweł Różyński

Bibliografia:
Rembalski T.: Dzieje osadnictwa na terenie współczesnych gmin Gdynia i Kosakowo od XIII do XV wieku. Gdynia 2006.
Strona internetowa Parafii św. Mikołaja
Strona internetowa Archidiecezji Gdańskiej
Przegląd Chyloński

Kościół Przemienienia Pańskiego w Gdyni Cisowej

Kwiecień 02, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Cisowa, Gdynia w dwudziestoleciu

Parafia Przemienienia Pańskiego w Cisowej została powołana dekretem biskupa Stanisława Okoniewskiego z dnia 21 grudnia 1933 roku. Początkowo była Kuracją wyłączona z parafii św. Mikołaja w Gdyni Chyloni. Pierwszym duszpasterzem wspólnoty został ksiądz Franciszek Śmigocki.

Kościół pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego w Gdyni Cisowej (autor: Paweł Różyński)

Kościół pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego w Gdyni Cisowej (autor: Paweł Różyński)

Dzięki ofiarności Tekli i Stanisława Prangów, którzy przekazali grunt pod świątynię, oraz pracowitości mieszkańców Cisowej, w 1935 stanął obecny kościół. 11 września 1935 roku został poświęcony przez dziekana gdyńskiego księdza Teodora Turzyńskiego, a 15 października 1935 roku placówka została samodzielną parafią.

Kolejni proboszczowie Parafii Przemienienia Pańskiego:

  • Franciszek Śmigocki (od 1 stycznia 1934 do 1 kwietnia 1936),
  • Anastazy Fierek (od 2 kwietnia 1936 do 2 listopada 1939) – zamordowany przez hitlerowców w Piaśnicy,
  • Tadeusz Danielewicz (od listopad 1939 do 1 października 1959) – jako administrator parafii,
  • Tadeusz Danielewicz (od 2 października 1959 do 5 kwietnia 1977) – jako pełnoprawny proboszcz,
  • Cyryl Metody Gulczyński (od 21 maja 1977 do 30 czerwca 1993),
  • Andrzej Wiecki (od 1 lipca 1993 do 26 czerwca 1997),
  • Stanisław Megier (od 27 czerwca 1997 do dnia dzisiejszego).

Z pierwotnego obszaru parafii Przemienienia Pańskiego erygowano następujące parafie:

  • w 1976 roku – parafię pod wezwaniem Matki Boskiej Różańcowej w Gdyni-Demptowie,
  • w 1986 roku – parafię pod wezwaniem Świętego Jana Chrzciciela i Świętego Brata Alberta Chmielowskiego w Chyloni,
  • w 1989 roku – parafię pod wezwaniem Dobrego Pasterza w Cisowej.

Co roku, w dniu 6 sierpnia odbywa się odpust parafialny, a w jeden z weekendów majowych rusza dwudniowa pielgrzymka piesza do sanktuarium wejherowskiego.

Autor: Paweł Różyński

Bibliografia:
Strona internetowa Parafii Przemienienia Pańskiego
Strona internetowa Archidiecezji Gdańskiej

Gdyńskie ulice – ulice Meksyku

Marzec 31, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Chylonia

Część Chyloni za torami kolejowymi oraz po lewej stronie ulicy Puckiej nazywana jest potocznie Meksykiem. Znajduje się tam wiele, często bardzo krótkich ulic i im chciałbym właśnie poświęcić niniejszy artykuł.
Już od najmłodszych lat uśmiech na mojej twarzy wywoływało wymienianie ciągiem ulic owocowych Agrestowa, Ananasowa, Bananowa, Brzoskwiniowa, Cytrynowa, Czereśniowa, Gruszkowa, Jabłkowa, Morelowa, Orzechowa, Palmowa, Pomarańczowa, Porzeczkowa, Śliwkowa i Wiśniowa. Piękne nazwy, nieprawdaż? Autorem tychże nazw jest inżynier Józef Budziakowski. Nie są to jednak wszystkie ulice Meksyku, znajdują się tam jeszcze Przemysłowa, Północna (numery nieparzyste), Dachnowskiego i Nowodworskiego oraz Hutnicza.

Układ ulic jest nadzwyczaj ciekawy. Równolegle do torów biegnie Czereśniowa, zaś mniej lub bardziej prostopadle do niej licząc od strony Cisowej: Północna, Jabłkowa, Wiśniowa, Palmowa, Orzechowa, Nowodworskiego, Dachnowskiego i Pucka. Między Wiśniową i Orzechową w poprzek Palmowej i równolegle do Czereśniowej biegną krótkie uliczki w kolejności oddalania się od torów: Brzoskwiniowa, Morelowa, Śliwkowa, Ananasowa, Gruszkowa, Agrestowa, Porzeczkowa, Pomarańczowa, Cytrynowa, dłuższa nieco Bananowa aż do spinającej Północną i Pucką ulicy Przemysłowej. Gdzieś pomiędzy tymi małymi uliczkami (między Agrestową i Porzeczkową) biegnie sobie Hutnicza. Niestety, przedstawiony wyżej układ jest różnie przedstawiany na planach Gdyni. Najdokładniejszy i najpełniejszy wydaje się plan z połowy lat 50., bo na współczesnych brak niektórych ulic (Czereśniowa, Gruszkowa, Agrestowa) lub należą do sąsiednich dzielnic (Czereśniowa wpadająca od Cisowej do Północnej). Pojawiają się nawet ulice nie nazwane, jak choćby rozwidlająca się od Palmowej w kierunku torów w stronę Orzechowej. Niby wszystko uporządkowane, a jednak…

Patrząc na zaludnienie ulic Meksyku, sprawa nieco się upraszcza – najbardziej niesforna do zlokalizowania ulica Czerśniowa jest po prostu niezamieszkana. Podobnie jest z Przemysłową. Zaludnienie ulic wzrasta stopniowo: Agrestowa 3 osoby; Pomarańczowa 9; Bananowa 11; Porzeczkowa 12; Cytrynowa 13; Brzoskwiniowa 22; Hutnicza 30 (na całej swojej długości); Jabłkowa 31; Gruszkowa 42; Ananasowa 42; Śliwkowa 47; Palmowa 47; Północna 48; Morelowa 71; Wiśniowa 82; Orzechowa 92; Dachnowskiego 95; Nowodworskiego 208. W sumie więc 905 osób, co stanowi 3, 14 % ludności Chyloni.

W czasie wojny Niemcy zostawili większość nazw owocowych ulic Meksyku: Jabłoniowa, dzisiaj Jabłkowa została Apfelbaumstrasse, Morelowa Morellenstrasse, Orzechowa Nussstrasse, Palmowa Palmenstrasse, Porzeczkowa Johannisbeerstrasse, Śliwkowa Pflaumenstrasse, Wiśniowa Kirschenstrasse. Dla odmiany Agrestowa została nazwana Birnenstrasse (Gruszkowa), a Gruszkowa Ananasstrasse (Ananasowa). Nie ma jednak odpowiedników ulic Czereśniowej, Bananowej, Cytrynowej, Brzoskwiniowej i Ananasowej. Poza tym Dachnowskiego otrzymała nazwę Dachstrasse (Dachowa), Przemysłowa Glettkauer Weg (?), Północna Kempestrasse (?), zaś brak odpowiednika dla ulic Nowodworskiego i Hutniczej.

Teraz kilka słów o polskich patronach ulic Meksyku: Dachnowskim i Nowodworskim. Jan Karol Dachnowski, żyjący w latach ok. 1590 – 1654, był poetą i heraldykiem. W roku 1611 uzyskał tytuł bakałarza nauk wyzwolonych. Początkowo był nauczycielem, później został pisarzem miejskim w Chełmży. Największym jego wkładem w naukę były dwa dzieła: “Herby szlacheckie w ziemiach pruskich” oraz “Poczet wielmożnego rycerstwa polskiego”. Był autorem również utworów wierszowanych, głównie panegiryków wzorowanych na Kochanowskim o różnej wartości artystycznej. Bartłomiej Nowodworski urodził się prawie pół wieku przed Dachnowskim, w 1544 r. Był pomorskim szlachcicem, kawalerem maltańskim i protektorem Akademii Krakowskiej. W młodości służył na dworze Stefana Batorego, ale za zabójstwo musiał opuścić kraj. Udał się najpierw do Francji, a następnie na Maltę, gdzie w służbie zakonu walczył z Turkami. Do Polski wrócił w 1609 r. i jako rotmistrz brał udział w wojnie z Rosją. Zapisał spore fundusze na Kolegium Nowodworskiego, które kształciło młodzież szlachecką do dalszej nauki. Fundował też stypendia dla studentów Akademii Krakowskiej ze swego rodzinnego miasta Tucholi.

Autor: Mariusz Zaborowski
Artykuł opublikowany pierwotnie w gazecie dzielnicowej “Przegląd Chyloński”. Uprzejmie dziękuję autorowi za wyrażenie zgody na jego publikację na niniejszej stronie.

Gdyńskie ulice – Kartuska

Marzec 31, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Chylonia, Demptowo

Kartuska to stara ulica, choć nie leży w dawnym głównym centrum. Jednakże w drugiej połowie XIX w. powstaje w okolicach dworca w Chyloni drugie centrum tak zwana Chylońska Piła. Tak więc ulica Chylońska łączyła Piłę z głównym centrum na drugim końcu Chyloni, a Kartuska biegła w kierunku Demptowa. Jej znaczenie długo nie było zbyt wielkie, gdyż po obu jej stronach wiele było chat i pól. Z bardziej charakterystycznych zabudowań odznaczała się wytwórnia octu, koncentratu i kiszonek oraz warsztat kołodzieja Sprechtki. Dopiero rozbudowa Chyloni, Pustek Cisowskich i Demptowa, a szczególnie budowa sieci trolejbusowej w dużej mierze podniosły znaczenie ulicy. Dzisiaj przy Kartuskiej stoi kościół św.św. Jana Chrzciciela i Brata Alberta, Dom Towarowy “Chylonia”.

Ulica Kartuska rozpoczyna się dzisiaj jako przedłużenie Placu Dworcowego i biegnie prostopadle do Chylońskiej i Morkiej. Do Chyloni należy aż do miejsca, gdzie wpada do niej Swarzewska. Następnie skręca w prawo i rozwidla się na dwie części: prawa część pod nazwą ulicy Jaskółczej (nie istniała przed II w. św. lub miała inną nazwę) biegnie w kierunku Pustek Cisowskich, lewa zaś dalej nosi nazwę Kartuskiej, by wkrótce znowu się rozwidlić na Demptowską (lewa) i Kartuską (prawa), a potem raz kolejny: na Skarbka (lewa) i Kartuską (prawa).

W czasie II wojny światowej Kartuska nosiła nazwę Karthäuser Strasse, a na planie z połowy lat 50 tych pisownia jej brzmi, tak jak jej macierzysty miejski odpowiednik Kartuzy, Kartuzka.

W Chyloni na ulicy Kartuskiej mieszka 2298 mieszkańców, co stanowi 8 % wszystkich mieszkańców dzielnicy.

Autor: Mariusz Zaborowski
Artykuł opublikowany pierwotnie w gazecie dzielnicowej “Przegląd Chyloński”. Uprzejmie dziękuję autorowi za wyrażenie zgody na jego publikację na niniejszej stronie.

Gdyńskie ulice – Wiejska

Marzec 31, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Chylonia

Ulica Wiejska to jedna z kilku najstarszych dróg chylońskich. Znana jest głównie z nadleśnictwa, które tam miało swoją siedzibę jeszcze pod zaborami. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę pierwszym polskim nadleśniczym w Chyloni został Mieczysław Plocer. Jego krewniak, Stanisław Ludwig, zawarł bardzo ciekawy opis nadleśnictwa z tamtych czasów, a właściwie będącego tam ogrodu: “Wtenczas wartki strumień Chylonki, czystej pełnej ryb (w tym pstrągów), był na terenie ogrodu. Na prawym brzegu rosły krzewy malin i porzeczek, po drugiej stronie sporo drzew owocowych. W stronę lasu ogród ciągnął się daleko i obejmował spory (…) staw, a dalej ciągnął się warzywnik. Za ogrodem zaczynał się las, oddzielony łąką”.

Pozostałością po dawnym nadleśnictwie jest budynek leśniczówki stojący za obecnym. Nie ma już również stawu, a mamy Park Kiloński. W okresie międzywojennym i pierwszych latach powojennych przy ulicy Wiejskiej stało ledwie kilka chat chłopskich otoczonych polami. Był również sklep z artykułami kolonialnymi należący do rodziny Glosa.

Przy bliższym przyjrzeniu się planom Gdyni i Chyloni z przeszłości, trudno nie zauważyć, że kiedyś bieg ulicy znacznie różnił się od współczesnego. Dzisiejsza ulica Wiejska to połączenie dawnej ulicy o tej nazwie z nieistniejącą już ulicą Chojnicką. Jeszcze na planie Gdyni z połowy lat 50-tych mamy ulicę Chojnicką łączącą pod kątem prostym ulice Chylońską i Czerwonych Kosynierów. Wiejska biegła wówczas od Chylońskiej do połowy Chojnickiej. W latach 70-tych, w trakcie rozbudowy Chyloni i powstawania tu bloków, zniknęła ulica Chojnicka (a także jedna z równoległych do niej Grudziądzka, leżąca między Starogardzką i Brodnicką), a ta jej część między Wiejską i Czerwonych Kosynierów została dołączona do ulicy Wiejskiej.

Kolejna ciekawostka związana z ulicą Wiejską dotyczy czasów II wojny światowej. Otóż na spisie ulic niemieckich i polskich odpowiedników z tego czasu ulica Wiejska w ogóle nie figuruje. Jest za to ulica Chojnicka i jej niemiecki odpowiednik Konitzer Weg.

Obecnie ulica Wiejska ma 808 mieszkańców, w tym kobiet 427 i mężczyzn 381. Stanowi to 2,8 % wszystkich mieszkańców Chyloni.

Autor: Mariusz Zaborowski
Artykuł opublikowany pierwotnie w gazecie dzielnicowej “Przegląd Chyloński”. Uprzejmie dziękuję autorowi za wyrażenie zgody na jego publikację na niniejszej stronie.

Gdyńskie ulice – Morska

Marzec 31, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Chylonia, Cisowa, Grabówek

Ulica Morska to jedna z najdziwniejszych ulic Chyloni i to z kilku względów. Biegnie niemal aż z Wejherowa do Śródmieścia. Jest jedną z najważniejszych ulic w Gdyni, ale właściwie jej rola jako łącznika Małego Trójmiasta (Rumia, Reda, Wejherowo) z Gdynią jako początkiem Trójmiasta zaczęła się dopiero w latach 70 tych. Dotąd była uważana przez mieszkańców za polną drogę. Główną ulicą była wówczas Chylońska. Z czasem stała się jednak za wąska i przelotową stała się Morska. Myślę jednak, że jest to bardziej ulica gdyńska niż chylońska. Znajdują się przy niej trzy ważne budynki, ale… Szkoła Podstawowa Nr 10 stoi jako kontynuatorka Skansenu z ulicy Lubawskiej, Leśniczówka z kolei to ulica Wiejska, a Dom Towarowy “Chylonia” to również ulica Kartuska. Tak więc nie ma na Morskiej żadnego zabytku, czy charakterystycznej zabudowy dla tej ulicy. Jest jednak jej ważna rola dla Gdyni.

W części “chylońskiej” ulicę zamieszkuje prawie 2 tysiące mieszkańców, czyli około 6,5 % wszystkich mieszkańców dzielnicy. Pod tym względem jest dopiero szóstą ulicą Chyloni. Ale jej położenie powoduje, że wiele budynków stojących przy Morskiej należy do sąsiednich ulic. A żeby było jeszcze ciekawiej, niektóre budynki, w tym również blok, w którym mieszkam, należą do Morskiej, chociaż bez szczegółowej informacji bardzo trudno je znaleźć.

Kolejna kwestia to nazwa ulicy. Pewnie wszyscy doskonale pamiętamy, że jeszcze nie tak dawno była to ulica Czerwonych Kosynierów. Ciekawe jednak, czy pamiętamy, skąd wzięła się ta nazwa?

Otóż po agresji niemieckiej na Polskę podporucznik Kazimierz Rusinek, działacz socjalistyczny, utworzył z robotników Grabówka i okolic (w tym Chyloni) oddziały fortyfikacyjne ich wyposażeniem stały się łopaty. Gdy wróg się zbliżył, uzbroili się w kosy postawione na sztorc. Zostali nazwani Batalionem Gdyńskich Czerwonych Kosynierów. W pierwszym starciu z Niemcami zginęło 40 % składu oddziału. Zdobyte na Niemcach karabiny zmieniły z czasem wyposażenie żołnierzy – ochotników. Batalion i jego żołnierze stały się częścią wojsk walczących o Gdynię i okolicę aż do 19 września, czyli do końca walk o Gdynię i Oksywie. Mało się dzisiaj mówi o kosynierach, bo nie wiadomo, ile prawdy jest zawarte w informacjach o nich. Tym bardziej, że kolor czerwony w nazwie budzi przykre skojarzenia.

Pewnie tylko najstarsi mieszkańcy Chyloni i Gdyni pamiętają, że w czasie wojny ulica Morska nosiła imię jednego z głównych prominentów hitlerowskich na Pomorzu Alberta Förstera. Warto poświęcić parę słów również temu patronowi ulicy.

Albert Förster urodził się w 1902 r. w Fűrth i tam rozpoczął karierę w partii hitlerowskiej. Z zawodu był urzędnikiem bankowym. W 1930 r. został gauleiterem, czyli przywódcą NSDAP w okręgu, Gdańska (w 1941 r., w czasie największej potęgi III Rzeszy, gauleiterów było 43). W tym samym roku został posłem do niemieckiego parlamentu. Doprowadził do opanowania Wolnego Miasta Gdańska przez nazistów i za to w 1939 r. otrzymał awans na namiestnika prowincji Gdańsk Prusy Zachodnie. W 1947 r. został wydany Polsce i stanął przed Najwyższym Trybunałem Narodowym. Za zbrodnie przeciwko ludności polskiej został skazany na karę śmierci i stracony w 1948 r. A jako ciekawostkę można podać, że po niemiecku förster znaczy leśniczy.

Tak więc ulicę Morską nazywali i hitlerowcy, i komuniści, ale i tak zwyciężyła obecna nazwa. I miejmy nadzieję, że tak już pozostanie…

Autor: Mariusz Zaborowski
Artykuł opublikowany pierwotnie w gazecie dzielnicowej “Przegląd Chyloński”. Uprzejmie dziękuję autorowi za wyrażenie zgody na jego publikację na niniejszej stronie.

Dzieje Chyloni

Marzec 31, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Chylonia

Poniżej przedstawiam złączony w całość cykl artykułów poświęconych historii Chyloni napisanych przez Pana Mariusza Zaborowskiego, nauczyciela historii w Szkole Podstawowej nr 10 w tejże dzielnicy. Pierwotnie były opublikowane w latach 1999-2000 na łamach dzielnicowej gazetki “Przegląd Chyloński”. Teraz, za zgodą autora, zostały powielone na niniejszej stronie, za co serdecznie dziękuję.

Zwracam jednak uwagę, że część informacji zawartych w tych artykułach stoi w sprzeczności z najnowszymi wynikami prac badawczych prowadzonych m.in. przez dra Tomasza Rembalskiego. O wynikach tych badań Pan Mariusz Zaborowski 10 lat temu wiedzieć nie mógł.

W artykułach dokonałem drobnych poprawek redaktorskich, aby poszczególne fragmenty publikowanej pierwotnie w odcinkach historii Chyloni, stanowiły spójną całość.

.

Z dziejów Chyloni – Mariusz Zaborowski

.

Początki wsi Chylonia

Nazwa Chylonia pojawia się po raz pierwszy w 1260 r. Nie dotyczyła ona jednak wsi, ale rzeczki będącej granicą stacji rybackiej nadanej klasztorowi norbertanek w Żukowie przez księcia Pomorza Gdańskiego, Świętopełka. Ówczesna nazwa Chyloni brzmiała “Kilona”.

Sama wieś pojawia się w dokumentach dopiero w 1351 r. jako Heinrichsdorf, potem przez trzy stulecia jako różne formy nazwy Chyłowo (Kylow, Kilowo, Kylau, Kylaw, Chiloua, Chilowa, Chilowo). Równocześnie z nazwą Chyłowo pojawiają się jednak nazwy Chilona, Chilonii, Chylony, ale dopiero w XVII w. ustala się dzisiejsza nazwa Chylonia.

Istnieje obecnie kilka teorii pochodzenia nazwy Chylonia. Jedna z nich sugeruje, że nazwa wsi wzięła się od popularnego na Pomorzu nazwiska Chyła, kolejna zaś wywodzi nazwę od czasownika “chylić się”.

Pierwotnie Chylonia była własnością krzyżacką, a w 1580 r. jako jej właściciel figuruje Jan Sokołowski. Później jest w posiadaniu królewicza Aleksandra Sobieskiego (1702 r.) oraz rodziny Przebendowskich (druga połowa XVIII w.). W 1789 r. Chylonia liczyła 17 “ dymów”, czyli gospodarstw wiejskich. Pół wieku później, w 1843 r., folwark Przebendowskich został rozparcelowany i wieś zamieszkiwało 31 włościan, czyli właścicieli gospodarstw chłopskich.

Położenie Chyloni było bardzo korzystne dla jej rozwoju, przede wszystkim ze względu na fakt, że przechodził przez nią nadmorski szlak komunikacyjny, zwany szosą Gdańską i Wejherowską. Dlatego już od 1786 r. Chylonia znalazła się na trasie tzw. pocztowego kursu pomorskiego, wiodącego z Berlina do Królewca m.in. przez Wejherowo, Chylonię, Kack i Gdańsk. Stały przystanek w Chyloni znajdował się przy oberży Thymiana (dzisiaj ulica Chylońska 25). Był on oddalony od kolejnego przystanku w Grabówku o ćwierć mili (ponad 2 km).

W 1870 powstała w Chyloni linia kolejowa z Gdańska do Szczecina oraz dworzec, będący głównym dla okolicznych miejscowości. Fakt, że znajdował się prawie o 2 km od centrum wsi, spowodował wykształcenie się tu drugiego centrum zwanego Chylońską Piłą. Obecnie stacja kolejowa nie jest już używana (peron 3 dworca w Chyloni).

W Chyloni przy głównym trakcie, znajdowały się 3 karczmy (dwie przy ul. Chylońskiej 25 i 46 oraz “Dwór Lipowy”), 2 czynne młyny wodne(Górny przy ul. Chylońskiej 28 oraz Dolny za torami kolejowymi), rzeźnia, chłodnia, warsztat rzeźnicki i sklep mięsny (wszystko to przy ul. Chylońskiej 55) oraz tartak (na wysokości ul. Puckiej). Znajdowały się tu także: kościół pw. św. Mikołaja (założony przez Krzyżaków), szkoła katolicka (powstała w 1819 r.), a także posterunek żandarmerii pruskiej (przy ul. Chylońskiej 76) oraz nadleśnictwo z małą osadą.

Na koniec kilka informacji statystycznych. Chylonia należała do powiatu wejherowskiego (zabór pruski) i miała obszar 82 włók, czyli około 1400 ha. Zamieszkiwało ją 438 katolików i 85 ewangelików. Zapis ten sugeruje, co niekoniecznie musi być prawdą, że katolik to Polak, a ewangelik to Niemiec.

Święta Góra

Teraz kilka słów o tak zwanej świętej górze. Zgodnie z dawnymi wierzeniami miał się tu objawić św. Mikołaj i błogosławić okolicznym mieszkańcom. Dlatego też w XVI wieku mieszkańcy postawili na górze drewnianą kapliczkę. Gdy rozpadła się ona ze starości, Przebendowscy zbudowali w 1732 r. murowaną kapliczkę z figurką św. Mikołaja. Obok niej osiadł pustelnik Feliks Weseli.

Kapliczka z figurką i sąsiednie źródełko stały się miejscem szczególnym. Biskup Stanisław Szembek podczas wizytacji diecezji usłyszał, że luteranie w czasie reformacji kilkakrotnie chowali figurkę św. Mikołaja, by zlikwidować pielgrzymki na świętą górę, ale ona za każdym razem wracała na to samo miejsce. Pewnego dnia jednak zginęła na dobre. Woda ze studzienki miała również cudowną moc.Któregoś razu przybył do niej człowiek ze ślepym koniem. Przemył on wodą oczy swemu koniowi i woda straciła swą moc. Kaplica zaś została przewrócona przez wiatr w 1845 r.

W początku XIX w. została postawiona także inna kapliczka św. Mikołaja koło młyna nad Chylonką.

Chylonia na początku XX wieku

Chylonia była nie tylko siedzibą sołectwa, ale i wójtostwa. Według statystyki pruskiej z 1911 r. w Chyloni po kaszubsku mówiło 147 dzieci, po niemiecku 30, po kaszubsku i niemiecku 19, a po polsku…tylko 3. W czasie działalności niemieckiej Komisji Kolonizacyjnej w Chyloni udało się jej wykupić z rąk polskich 140 ha ziemi (dla porównania w Grabówku- 159 ha, w Witominie-191 ha, a w Kolibkach-464 ha). Chylonia miała 755 ha.

O udziale mieszkańców Chyloni w I wojnie światowej i w ciągu dwóch lat po jej zakończeniu informuje pomnik znajdujący się przy ulicy Działdowskiej. Cztery tablice wokół cokołu zawierają nazwiska 40. parafian chylońskich poległych na froncie wschodnim i zachodnim w latach 1914- 1920.

Niepodległość odzyskana przez Polskę po I wojnie światowej zastała Chylonię w dość niezwykłej sytuacji. Otóż Chylonia była wsią większą niż Gdynia (!) I nic nie zapowiadało, że w niedługim czasie Gdynia stanie się miastem, a Chylonia jej dzielnicą. Co równie ciekawe – chylonianie, uważając się za bardziej cywilizowanych, nazywali mieszkańców Gdyni “szade kloski”, co oznaczało biedaków jedzących tylko kartoflane kluski. A żeby było jeszcze ciekawiej, pierwszy polski wójt Gdyni Jan Radtke (wybrany 30 sierpnia 1919 r.) został równocześnie sołtysem Chyloni.

Informator o diecezji chełmińskiej, wydany w 1928 r. i przygotowany przez kurię biskupią, zawiera kolejne informacje statystyczne. Dowiadujemy się stąd, że wieś Chylonia leżała w powiecie morskim, a kościół parafialny św. Mikołaja należał do dekanatu wejherowskiego. Dopiero w 1915 r. odłączono parafię chylońską od Oksywia. Proboszczem został wtedy ksiądz Franciszek Mengel. Na terenie parafii (Chylonia+Cisowa) mieszkało 2136 Polaków (prawie wszyscy katolicy, tylko 5 ewangelików), 59 Niemców (35 katolików i 24 niekatolików), 6 Francuzów i jedna rodzina żydowska.Chylonia miała także polską szkołę powszechną. Zajęcia odbywały się w budynku dzisiejszego tzw. Skansenu, czyli filii Szkoły Podstawowej nr 10. Budynek ten istniał jeszcze przed wojną i słynął z tego, że ciągle były w nim remonty. Pierwszym dyrektorem tej dwuklasowej wówczas szkoły był Antoni Głombiowski. Za skromny pokój dobudowany do szkoły musiał on bezpłatnie sprzątać i opalać sale szkolne. W drugiej połowie lat 20-tych do szkoły tej uczęszczało 147 dzieci (145 katolickich i 2 ewangelickich) w czterech klasach.

Jak wyglądała Chylonia w początkach wieku? Próbę odpowiedzi na to pytanie można znaleźć we wspomnieniach Stanisława Ludwiga (źródło: Rocznik Gdyński nr 9), który 2,5 roku mieszkał u swojego wuja w chylońskiej leśniczówce: Od dworca kolejowego do nadleśnictwa prowadzi szosa wzdłuż torów. Z prawej strony – pola i las dochodzący blisko szosy, z lewej, za tartakiem, znajdującym się przy dworcu, również pola i olbrzymie łąki i torfowiska, ciągnące się aż do morza. Mija się niewiele domków. Ich większe skupisko znajduje się koło zakrętu szosy, są i domy murowane. Przechodzimy przez most nad Chylonką. Z prawej jest spory staw, z lewej zapora przy młynie. Drewniane koryto kieruje strumień wody na obracające się wielkie koło młyńskie. Tuż za młynem odchodzi w lewo droga do kościoła,a w prawo wąska droga do nadleśnictwa.

Jak wyglądało życie codzienne mieszkańców Chyloni? Tu pomocne okazują się wynurzenia Leona Pohnke, gdyńskiego lekarza, urodzonego w Chyloni (żródło: Rocznik Gdyński Nr 8 – reportaż Mirosławy Walickiej “Znad Chylonki”):
W murowanych, przeważnie krytych strzechą domach prowadzono życie dostanie, ale dość proste. Nie było zwyczaju picia prawdziwej kawy. Pito zbożową, paloną z własnego ziarna i zabielaną mlekiem. Jej smak podnosiła przejrzysta jak kryształ woda, czerpana wprost z Chylonki. Ta mała, niepozorna struga, wypływająca ze stoków Świętej Góry (…) miała wyjątkowo czystą wodę… (…) Kaszubskie białki robiły swetry z wełnianych nici, które przedtem w długie jesienne wieczory snuły w kołowrotkach, zwanych kołkami. Wełna pochodziła z własnych owiec. Dzieci pomagały w gospodarstwie. Dla własnego utrzymania mieszkańcy Chyloni sprzedawali zboże, ziemniaki, największy jednak zysk przynosił handel torfem, którym palono i który dawał wiele ciepła.

Dziwny zwyczaj związany z naszą okolicą opisuje gdynianka Małgorzata Trawińska (źródło: Edward Obertyński, “Gawędy o starej Gdyni”):
W pierwszy dzień świąt Wielkiejnocy, wcześnie przed wschodem słońca, dziewczęta ze wsi spieszyły nad rzeczkę Chylonkę, żeby w wodzie przemyć twarz. Miało to chronić przed wyrzutami na twarzy i zapewnić gładką cerę. Jak się wracało, nie wolno się było oglądać, bo można było zobaczyć czarta, a wtedy twarz się wykrzywiała na zawsze. Nie wolno też było rozmawiać, bo gdyby się która odezwała, zaczęła się jąkać i mogło jej to zostać na całe życie.

W otaczającym Chylonię lesie, zgodnie z relacją Stanisława Ludwiga, urządzano polowania dla urzędników z Dyrekcji lasów i Dyrekcji Kolei z Gdańska oraz dla oficerów marynarki z Pucka. Polowano na dziki, jelenie, lisy i zające, których było pod dostatkiem w chylońskich lasach. Jelenie, sarny i dziki można było spotkać nawet podczas spaceru po lesie. Autorstwa p. Ludwiga jest również bardzo plastyczny opis ogrodu znajdującego się na terenie nadleśnictwa (źródło: Rocznik Gdyński nr 9):
Wtenczas wartki strumień Chylonki, czystej pełnej ryb ( w tym pstrągów), był na terenie ogrodu. Na prawym brzegu rosły krzewy malin i porzeczek, po drugiej stronie- sporo drzew owocowych. W stronę lasu ogród ciągnął się daleko i obejmował spory (…) staw, a dalej ciągnął się warzywnik. Za ogrodem zaczynał się las, oddzielony łąką.

Warto dodać, że wuj autora powyższych słów, Mieczysław Plocer, był pierwszym polskim nadleśniczym w Chyloni.

Na koniec kilka uwag p. Pohnke o chylońskich karczmach (źródło: Rocznik Gdyński nr 9):
Podróżujący zostawiali konie, posilali się w sąsiadujących z obejściami gospodarskimi restauracjach. Do częstych gości należeli handlarze gęśmi, którzy swój skrzydlaty towar wieźli w specjalnie urządzonych wozach, po drodze sprzedając go chętnym… Przy zajeździe mieścił się zwykle sklep kolonialny, a na piętrze pokoje gościnne. W dużej sali restauracyjnej odbywały się różne imprezy, zabawy, zebrania (…) i wesela.

Większość mieszkańców Chyloni, podobnie jak okolicznych wsi, znało przynajmniej dwa z trzech używanych tu języków-kaszubski, niemiecki oraz polski. Dlatego też nie było specjalnych problemów z porozumieniem się między sobą. W języku kaszubskim różniła ich jednak pewna kwestia:wymawianie lub nie wymawianie litery “ł”. Tych którzy ją wymawiali nazywano lesakami, tych zaś, co mówili “l” zamiast “ł”- belakami. Chylonianie, “jako wyżej cywilizowani”, należeli do pierwszej grupy, do drugiej natomiast mieszkańcy Obłuża, Oksywia, czy Kosakowa.

Poczta w Chyloni ma długą, przeszło stuletnią historię. 1 IX 1870 r. została uruchomiona ekspedycja kolejowa umieszczona na dworcu w Chyloni. Gdy Polska odzyskała niepodległość, urzędowi obrachunkowemu w Chyloni została podporządkowana… poczta gdyńska. Jesienią 1927 r. urząd pocztowo-telegraficzny w Chyloni przeniósł się do nowo zbudowanego budynku przy ulicy Chylońskiej 124, gdzie znajduje się po dziś dzień.

Dużo ciekawych informacji udało mi się zdobyć od mieszkańców naszej dzielnicy, którzy tu mieszkają od lat. Najpierw zgłosiła się do mnie pani Maria Pilarczyk i zachęciła do spotkania ze swoją mamą, 89-letnią (piękny wiek!) panią Antoniną Kujawą, z domu Kuhl. Później miałem przyjemność porozmawiać z panią Krystyną Łącką i panem Mikołajem Schlommem. A oto efekt tych rozmów.

W Chyloni mieszkał i na dzisiejszej ulicy Puckiej miał swój sklep z materiałami Żyd o nazwisku Sternfeld. Zajmował się również skupem skór. Gdy wybuchła II wojna światowa, wedle relacji świadków tych wydarzeń, Niemcy kazali mu wykopać dół i nad nim go zamordowali.

Inny z kolei chylonianin, weterynarz o nazwisku Moza miał… papugę. Każdemu wchodzącemu mówiła ona po niemiecku “Guten morgen” lub “ Guten tag”, albo też “Herein!” (proszę wejść!). Właściciel papugi mieszkał tuż obok budynku policji (ul. Chylońska 76).

Na ul. Chylońskiej 55 w okolicy dzisiejszego pubu “Titanic” znajdowała się dzielnica luterańska. Sam budynek pubu i spory obszar wokół niego były własnością rzeźnika Otto Banduscha. Miał on dom, oborę, stodołę, sklep oraz warsztat rzeźnicki. Niedaleko niego mieszkał stolarz Emil Fischer, który zaginął w czasie II w.św. Ewangelikami były także mieszkające po przeciwnej stronie rodziny Sornów (później wyemigrowali do Niemiec) i wspomnianych wcześniej Mozów.

Między ulicami Św. Mikołaja a Morską znajdowały się wspaniałe tereny ogrodowe. Były one własnością ogrodników: Grych, Klepka, Tyczewski i Torchalski.

W Chyloni były dwie kuźnie. Jedna z nich znajdowała się na rogu ulic Chylońskiej i Św. Mikołaja i była własnością Sztarnickiego. Właścicielem drugiej był Wasilke i znajdowała się w głębi ul. Chylońskiej w kierunku na ul. Pucką. Dwóch Konkolów było kołodziejami (prawa strona ul. Chylońskiej), podobnie Sprechtka (ul.Chełmińska), Karczewski-rzeźnikiem (róg ul. Chylońskiej i Św. Mikołaja), Simon – szewcem (koło Konkolów), a Dzienisz (przy rogu ul. Chylońskiej i Starogardzkiej) i Klawikowski (koło SP 10) – piekarzami. Brzezińscy mieli sklep żelazny i sprzedawali opał (prawa strona ul. Chylońskiej).

Właścicielem tartaku, znajdującego się między ul. Pucką a dworcem w Chyloni, był płk Bełdowski; Górnego Młyna, na ul. Chylońskiej 28, Kriesel; Dolnego zaś, za torami kolejowymi na Leszczynkach, Orzeł. Karczmy należały do Vossa (Chylońska 25), Semmerlinga (Chylońska 46) oraz Sokołowskiego (Dwór Lipowy).Dyrektorem szkoły był Antoni Głombiowski, a proboszczem parafii św. Mikołaja-Franciszek Mengel. Właśnie u proboszcza były ponoć najsmaczniejsze śliwki…

Pierwszy lekarz w Chyloni nazywał się Kamiński i mieszkał u rodziny Dobków (okolice rzeźni Banduscha). Dentystami byli Binerowska (mieszkająca na rogu ulic Chylońskiej i Starogardzkiej) oraz Rekowski (przyjmujący w domu Jasińskich przy ul. Chylońskiej).

W Chyloni była również Straż Pożarna ( na ul Lubawskiej), wędzarnia ryb Sędkowskiego (ul. Pucka za przejazdem), fabryka octu i kiszonek Nagórskiego (okolice dzisiejszej GSM na ul. Helskiej). Na rogu ul. Wiejskiej i Gniewskiej była także ochronka prowadzona przez dwie siostry ( siostra przełożona i siostra Ludwika).

Włączenie Chyloni do Gdyni

29 kwietnia 1930 r. rozporządzeniem Prezydenta RP Ignacego Mościckiego Chylonia, razem z Redłowem, została włączona do Gdyni. Stało się to przy ciągłym, ostrym sprzeciwie Rady Gminnej Chyloni. Już na posiedzeniu w dniu 17 października 1925 r. Rada postanowiła “14 głosami przeciw 2. nie zgodzić się na włączenie Chylonji do Gdyni”. Dwa lata później Rada zajmowała się tym samym problemem. Tym razem decyzja Rady była jednogłośna: “Uchwala się jednogłośnie nie przystąpić do miasta Gdyni. (…)Rada Gminna motywuje uchwałę swoją tem, że Gdynia ma chwilowo pod dostatkiem terenu na rozbudowę i Chylonja, jako jednostka samorządowa jest w stanie utrzymać się o własnych siłach i przez przyłączenie do Gdyni powstałyby dla Chylonji dotkliwe ciężary i utrudnienia pod względem administracyjnym”. Stanowisko Rady Gminnej nie miało jednak znaczenia – Chylonia i tak stała się częścią Gdyni.

Jednym z głównych celów dla Chyloni była budowa nowego, dobrze wyposażonego budynku szkolnego. Dotychczas zajęcia odbywały się w kilku miejscach: w Skansenie (2 sale), w domu Vossa przy ul. Chylońskiej 91 (2 sale), w dwóch domach J. Wittbrotowej (2 sale) i w baraku na tzw. Polance, będącej własnością Vossa (2 sale). W sumie było więc 8 sal lekcyjnych rozmieszczonych w pięciu miejscach. Dzierżawa tych pomieszczeń kosztowała miasto rocznie 8 200 zł. Wyposażenie tych sal było jednak dalekie od oczekiwań, o czym świadczy pismo kierownika szkoły Antoniego Głombiowskiego do Komisariatu Rządu w Gdyni z dnia 1 marca 1932 r. : “Dla nowo urządzonych dwóch klas u p. Vossa brakną następujące sprzęty szkolne: 18 ławek, 2 tablice, 2 katedry, 2 szafy, 2 krzyże, 2 obrazy p. Prezydenta, 2 obrazy p. Marszałka, 2 kosze do papieru, 60 kałamarzy, 2 spluwaczki i wieszaki”.Jednak zanim wynajęto pomieszczenia od Vossa sytuacja była jeszcze gorsza. W piśmie do Inspektora Szkolnego z Wejherowa do wspomnianego wyżej Komisariatu Rządu wGdyni z 13 października 1931 r. można się dowiedzieć, że nauka odbywa się na trzy zmiany, co odbijało się “ bardzo ujemnie na stanie zdrowotno-higienicznym dziatwy i bardzo ujemnie na samej pracy wychowawczo- dydaktycznej”.

Dnia 1 września 1935 r. oddano do użytku nowoczesny budynek szkolny przy ul. Morskiej 192. Zbudowała go firma “Inż. E. Morawski i Spółka”. Był to budynek, w którym znajdowało się 8 sal lekcyjnych – stanowił więc połowę dzisiejszego. Tego samego dnia zarządzeniem Kuratorium Okręgu Szkolnego Poznańskiego (!) zorganizowano we wspomnianym wcześniej budynku 7-klasową publiczną szkołę powszechną nr 10 w Gdyni Chyloni. Jej pierwszym kierownikiem został Franciszek Kortas (Antoni Głombiowski zakończył swoją pracę w szkole 30 czerwca 1933 r. , a przez następny rok kierował szkołą niedawno zmarły Eugeniusz Brach, który wrócił na stanowisko tuż po II w. św.). 4 listopada 1937 r., pismem Inspektora Szkolnego, przemianowano publiczną szkołę powszechną nr 10 na publiczną szkołę powszechną stopnia III.

Przed wojną w weekendy w okolicach dzisiejszej fermy lisów (na tzw. polance Vossa) w lesie odbywały się od kwietnia do września zabawy chylońskie. Wspólnymi organizatorami były osoby prywatne i stowarzyszenia dzielnicowe (np. gołębiarze); każdy za coś był odpowiedzialny. Ludzie bardzo chętnie na to przychodzili i po dziś dzień mieszkańcy Chyloni wspominają z sentymentem te rozrywki.

Inną formą przyjemnego spędzania wolnego czasu były coroczne dożynki. Organizowano je w dwóch miejscach. Pierwsze znajdowało się na Meksyku, na lewo od wyjścia z tunelu, drugie zaś na składowisku drewna z tartaku (pole Vossa) w miejscu, gdzie stoją dzisiaj bloki przy ul. Chylońskiej 111 – 117.

Jeśli już mowa o Meksyku, to warto wiedzieć, że autorem owocowych nazw ulic w tej części Chyloni (takich jak Agrestowa, Porzeczkowa czy Wiśniowa) był inżynier Józef Budziakowski. A owocowych ulic na Meksyku jest aż 15. Inż. Budziakowski jest autorem wielu nazw ulic w całej Gdyni oraz nazwy jednej z dzielnic, Orłowa.

Chylonia w czasach II Wojny Światowej

II wojna światowa w Gdyni kojarzy nam się przede wszystkim z obroną Kępy Oksywskiej. Ale i nazwa Chyloni pojawia się i przy tej okazji, a to za sprawą pociągu pancernego Smok Kaszubski. Budowniczymi jego w przededniu wojny byli pracownicy Warsztatów Portowych Marynarki Wojennej na Oksywiu z inicjatywy kapitana marynarki Jerzego Błeszyńskiego. Pociąg składał się z lokomotywy obudowanej płytami stalowymi, dwóch opancerzonych wagonów, dwóch węglarek i platformy z narzędziami i szynami. Uzbrojono go w działka kaliber 37 m i karabiny maszynowe. Jego dowódcą został wspomniany kpt mar. Błeszyński, a po jego zranieniu, zakończonym śmiercią w szpitalu, porucznik marynarki Florian Hubicki. Obsługa została wyznaczona spośród gdyńskich kolejarzy. W dniach 6-12 września 1939 r. Smok Kaszubski wspierał Polaków w rejonie Wejherowa, Redy i Rumi. W czasie postoju, w dniu 12 września, koło stacji kolejowej w Chyloni, został zaatakowany przez grupę niemieckich bombowców i ciężko uszkodzony. W ten sposób słynny pociąg pancerny zakończył swój szlak bojowy właśnie w Chyloni. Chylońscy mężczyźni zostali przez Niemców zgromadzeni w szkole (nr 10) i stamtąd przewiezieni do Wejherowa, później Luzina i Starogardu, by w końcu trafić do oflagów (Woldenberg/Dobiegniew) i II D (Borne/Grossborn).

Po zajęciu Polski Pomorze Gdańskie, podobnie jak Kujawy, Wielkopolska, Górny Śląsk i część Mazowsza, zostało bezpośrednio przyłączone do III Rzeszy. Pierwszym niemieckim sołtysem Chyloni (Kielau) został rzeźnik Otto Bandusch. W pamięci mieszkańców zapisał się jako ten, który roztoczył opiekę nad rdzennymi mieszkańcami Chyloni. Jeśli któryś z nich został aresztowany lub wysłany do obozu, Bandusch zrobił wszystko, żeby tego kogoś uwolnić. Mieszkańcy stwierdzają również, że nie było żadnych przeszkód ze strony Niemców np. w chodzeniu do kościoła.

Wyzwolenie przyszło w poniedziałek 26 marca 1945 r. od strony Witomina. Wojska radzieckie i polska 1 Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte wzięły wtedy do niewoli ponad 7 tysięcy żołnierzy i oficerów niemieckich od Grabówka po Rumię.

Chylonia w okresie PRL

Okres PRL-u w Chyloni to przede wszystkim wzrost liczby mieszkańców i, co za tym idzie, pojawienie się całej rzeszy ludzi obcych, którzy przybyli na Wybrzeże za pracą. Ale pracy w Chyloni było niewiele głównym miejscem zatrudnienia były gdyńskie stocznie. Chylonia dzięki polityce władz stała się sypialnią Gdyni i prowincjonalną jej dzielnicą. Powstała cała rzesza wieżowców i bloków, co zaowocowało liczbą 21 tysięcy mieszkańców w roku 1970.

Ale za wielkością zaludnienia nie nadążało zapewnienie im możliwości przyjemnego spędzania wolnego czasu. Fakt, że funkcjonowało kino “Promień”, ale każdy kto w nim był pamięta pewnie “komfort” oglądania tam filmów. Były biblioteki, boiska (różnej zresztą jakości), nie było za to sali gimnastycznej z prawdziwego zdarzenia, jaką posiadała np. SP nr 31 w sąsiedniej Cisowej. Potrzeby religijne, które zresztą nie były w cenie u władz, miała zaspokajać leżąca na skraju dzielnicy parafia pod wezwaniem św. Mikołaja. Oczywiście w rzeczywistości robiły to dodatkowo jeszcze parafie pw. Przemienienia Pańskiego w Cisowej i pw. Matki Boskiej Różańcowej na Demptowie. Dopiero głęboki schyłek komunizmu przyniósł ze sobą zgodę władz na powstanie drugiej chylońskiej parafii pw. św. Jana Chrzciciela i błogosławionego (niedługo później już świętego) brata Alberta.

Bardzo bolesny dla mieszkańców był również kompletny brak troski władz o wygląd dzielnicy. Chylonia nie miała czym przyciągać ewentualnych odwiedzających, bo szarość i brud nie świadczyły nigdy o atrakcyjności jakiegokolwiek miejsca. Pamiętające jeszcze czasy swojej świetności za czasów II Rzeczypospolitej i zaborów kompleks Banduscha i Dwór Lipowy popadły w ruinę i nic nie dawało nadziei, że coś się w tej kwestii zmieni. Także Chylonka przestała przypominać rzekę o przejrzystym nurcie. Meksyk stał się synonimem miejsca zapomnianego przez Pana Boga. Ulice Zamenhofa i Opata Hackiego budziły grozę. Boiska szkolne były chętnie odwiedzane przez pijaków. Ale dla władz problem nie istniał.

Wraz ze wzrostem liczby mieszkańców powstały trzy nowe szkoły podstawowe oraz dwa przedszkola. W ciągu kilkudziesięciu lat do przedwojennej Szkoły Podstawowej nr 10 dołączyły inne: nr 5 (rok założenia 1947), nr 36 (1970) oraz nr 40 (1978). W latach 70-tych zaczęły funkcjonować również 2 wspomniane wyżej przedszkola: nr 27 (od 1973) oraz nr 31 (od 1977). Wśród wymienionych placówek oświatowych najdziwniejszą historię ma Szkoła Podstawowa nr 5 (dzisiaj Zespół Szkół nr 3), którą miałem przyjemność lat temu kilkanaście ukończyć. Rodowód jej sięga jeszcze okresu międzywojennego, kiedy to 6-klasowa “Publiczna Szkoła Powszechna Nr 5 Gdynia Chylonia” najpierw faktycznie mieściła się na terenie Chyloni i Demptowa (nauka odbywała się w czterech punktach oddalonych od siebie nawet o 3 kilometry). Jednakże wobec katastrofalnego stanu głównego budynku szkolnego decyzją władz oświatowych placówkę zamknięto i przeniesiono ją do baraku mieszczącego się na Grabówku przy ul. Dreszera 19. Kierownikiem szkoły w tym czasie był pan Franciszek Poćwiartowski. Po wojnie szkołę z powrotem przeniesiono do Chyloni.

Największym sukcesem okresu PRL-u w Chyloni było wybudowanie w latach 80-tych kompleksu obiektów sportowych Ogniska TKKF “Checz”, na które składały się: pełnowymiarowe boisko trawiaste, boczne boisko treningowe, asfaltowe boisko wielofunkcyjne, trzy korty tenisowe oraz parterowy pawilon. Kosztowało to wiele zabiegów, ale w końcu zakończyło się pomyślnie. Kierownikiem “Checzy”od samego początku po dziś dzień jest pan Roman Bieszke (również radny Rady Dzielnicy Chylonia). Dzisiaj na boisku tym grają zawodniczki żeńskiej drużyny piłki nożnej “Checz”, które od nowego sezonu będą występować znowu w I lidze!

Autor: Mariusz Zaborowski

Dziwny zwyczaj związany z naszą okolicą opisuje gdynianka Małgorzata Trawińska (źródło: Edward Obertyński, “Gawędy o starej Gdyni”):
W pierwszy dzień świąt Wielkiejnocy, wcześnie przed wschodem słońca, dziewczęta ze wsi spieszyły nad rzeczkę Chylonkę, żeby w wodzie przemyć twarz. Miało to chronić przed wyrzutami na twarzy i zapewnić gładką cerę. Jak się wracało, nie wolno się było oglądać, bo można było zobaczyć czarta, a wtedy twarz się wykrzywiała na zawsze. Nie wolno też było rozmawiać, bo gdyby się która odezwała, zaczęła się jąkać i mogło jej to zostać na całe życie.

W otaczającym Chylonię lesie, zgodnie z relacją Stanisława Ludwiga, urządzano polowania dla urzędników z Dyrekcji lasów i Dyrekcji Kolei z Gdańska oraz dla oficerów marynarki z Pucka. Polowano na dziki, jelenie, lisy i zające, których było pod dostatkiem w chylońskich lasach. Jelenie, sarny i dziki można było spotkać nawet podczas spaceru po lesie. Autorstwa p. Ludwiga jest również bardzo plastyczny opis ogrodu znajdującego się na terenie nadleśnictwa (źródło: Rocznik Gdyński nr 9):
Wtenczas wartki strumień Chylonki, czystej pełnej ryb ( w tym pstrągów), był na terenie ogrodu. Na prawym brzegu rosły krzewy malin i porzeczek, po drugiej stronie- sporo drzew owocowych. W stronę lasu ogród ciągnął się daleko i obejmował spory (…) staw, a dalej ciągnął się warzywnik. Za ogrodem zaczynał się las, oddzielony łąką.

Warto dodać, że wuj autora powyższych słów, Mieczysław Plocer, był pierwszym polskim nadleśniczym w Chyloni.

Na koniec kilka uwag p. Pohnke o chylońskich karczmach (źródło: Rocznik Gdyński nr 9):
Podróżujący zostawiali konie, posilali się w sąsiadujących z obejściami gospodarskimi restauracjach. Do częstych gości należeli handlarze gęśmi, którzy swój skrzydlaty towar wieźli w specjalnie urządzonych wozach, po drodze sprzedając go chętnym… Przy zajeździe mieścił się zwykle sklep kolonialny, a na piętrze pokoje gościnne. W dużej sali restauracyjnej odbywały się różne imprezy, zabawy, zebrania (…) i wesela.

Większość mieszkańców Chyloni, podobnie jak okolicznych wsi, znało przynajmniej dwa z trzech używanych tu języków-kaszubski, niemiecki oraz polski. Dlatego też nie było specjalnych problemów z porozumieniem się między sobą. W języku kaszubskim różniła ich jednak pewna kwestia:wymawianie lub nie wymawianie litery “ł”. Tych którzy ją wymawiali nazywano lesakami, tych zaś, co mówili “l” zamiast “ł”- belakami. Chylonianie, “jako wyżej cywilizowani”, należeli do pierwszej grupy, do drugiej natomiast mieszkańcy Obłuża, Oksywia, czy Kosakowa.

Poczta w Chyloni ma długą, przeszło stuletnią historię. 1 IX 1870 r. została uruchomiona ekspedycja kolejowa umieszczona na dworcu w Chyloni. Gdy Polska odzyskała niepodległość, urzędowi obrachunkowemu w Chyloni została podporządkowana… poczta gdyńska. Jesienią 1927 r. urząd pocztowo-telegraficzny w Chyloni przeniósł się do nowo zbudowanego budynku przy ulicy Chylońskiej 124, gdzie znajduje się po dziś dzień.

Dużo ciekawych informacji udało mi się zdobyć od mieszkańców naszej dzielnicy, którzy tu mieszkają od lat. Najpierw zgłosiła się do mnie pani Maria Pilarczyk i zachęciła do spotkania ze swoją mamą, 89-letnią (piękny wiek!) panią Antoniną Kujawą, z domu Kuhl. Później miałem przyjemność porozmawiać z panią Krystyną Łącką i panem Mikołajem Schlommem. A oto efekt tych rozmów.

W Chyloni mieszkał i na dzisiejszej ulicy Puckiej miał swój sklep z materiałami Żyd o nazwisku Sternfeld. Zajmował się również skupem skór. Gdy wybuchła II wojna światowa, wedle relacji świadków tych wydarzeń, Niemcy kazali mu wykopać dół i nad nim go zamordowali.

Inny z kolei chylonianin, weterynarz o nazwisku Moza miał… papugę. Każdemu wchodzącemu mówiła ona po niemiecku “Guten morgen” lub “ Guten tag”, albo też “Herein!” (proszę wejść!). Właściciel papugi mieszkał tuż obok budynku policji (ul. Chylońska 76).

Na ul. Chylońskiej 55 w okolicy dzisiejszego pubu “Titanic” znajdowała się dzielnica luterańska. Sam budynek pubu i spory obszar wokół niego były własnością rzeźnika Otto Banduscha. Miał on dom, oborę, stodołę, sklep oraz warsztat rzeźnicki. Niedaleko niego mieszkał stolarz Emil Fischer, który zaginął w czasie II w.św. Ewangelikami były także mieszkające po przeciwnej stronie rodziny Sornów (później wyemigrowali do Niemiec) i wspomnianych wcześniej Mozów.

Między ulicami Św. Mikołaja a Morską znajdowały się wspaniałe tereny ogrodowe. Były one własnością ogrodników: Grych, Klepka, Tyczewski i Torchalski.

W Chyloni były dwie kuźnie. Jedna z nich znajdowała się na rogu ulic Chylońskiej i Św. Mikołaja i była własnością Sztarnickiego. Właścicielem drugiej był Wasilke i znajdowała się w głębi ul. Chylońskiej w kierunku na ul. Pucką. Dwóch Konkolów było kołodziejami (prawa strona ul. Chylońskiej), podobnie Sprechtka (ul.Chełmińska), Karczewski-rzeźnikiem (róg ul. Chylońskiej i Św. Mikołaja), Simon – szewcem (koło Konkolów), a Dzienisz (przy rogu ul. Chylońskiej i Starogardzkiej) i Klawikowski (koło SP 10) – piekarzami. Brzezińscy mieli sklep żelazny i sprzedawali opał (prawa strona ul. Chylońskiej).

Właścicielem tartaku, znajdującego się między ul. Pucką a dworcem w Chyloni, był płk Bełdowski; Górnego Młyna, na ul. Chylońskiej 28, Kriesel; Dolnego zaś, za torami kolejowymi na Leszczynkach, Orzeł. Karczmy należały do Vossa (Chylońska 25), Semmerlinga (Chylońska 46) oraz Sokołowskiego (Dwór Lipowy).Dyrektorem szkoły był Antoni Głombiowski, a proboszczem parafii św. Mikołaja-Franciszek Mengel. Właśnie u proboszcza były ponoć najsmaczniejsze śliwki…

Pierwszy lekarz w Chyloni nazywał się Kamiński i mieszkał u rodziny Dobków (okolice rzeźni Banduscha). Dentystami byli Binerowska (mieszkająca na rogu ulic Chylońskiej i Starogardzkiej) oraz Rekowski (przyjmujący w domu Jasińskich przy ul. Chylońskiej).

W Chyloni była również Straż Pożarna ( na ul Lubawskiej), wędzarnia ryb Sędkowskiego (ul. Pucka za przejazdem), fabryka octu i kiszonek Nagórskiego (okolice dzisiejszej GSM na ul. Helskiej). Na rogu ul. Wiejskiej i Gniewskiej była także ochronka prowadzona przez dwie siostry ( siostra przełożona i siostra Ludwika).

29 kwietnia 1930 r. rozporządzeniem Prezydenta RP Ignacego Mościckiego Chylonia, razem z Redłowem, została włączona do Gdyni. Stało się to przy ciągłym, ostrym sprzeciwie Rady Gminnej Chyloni. Już na posiedzeniu w dniu 17 października 1925 r. Rada postanowiła “14 głosami przeciw 2. nie zgodzić się na włączenie Chylonji do Gdyni”. Dwa lata później Rada zajmowała się tym samym problemem. Tym razem decyzja Rady była jednogłośna: “Uchwala się jednogłośnie nie przystąpić do miasta Gdyni. (…)Rada Gminna motywuje uchwałę swoją tem, że Gdynia ma chwilowo pod dostatkiem terenu na rozbudowę i Chylonja, jako jednostka samorządowa jest w stanie utrzymać się o własnych siłach i przez przyłączenie do Gdyni powstałyby dla Chylonji dotkliwe ciężary i utrudnienia pod względem administracyjnym”. Stanowisko Rady Gminnej nie miało jednak znaczenia- Chylonia i tak stała się częścią Gdyni.

Jednym z głównych celów dla Chyloni była budowa nowego, dobrze wyposażonego budynku szkolnego. Dotychczas zajęcia odbywały się w kilku miejscach: w Skansenie (2 sale), w domu Vossa przy ul. Chylońskiej 91 (2 sale), w dwóch domach J. Wittbrotowej (2 sale) i w baraku na tzw. Polance, będącej własnością Vossa (2 sale). W sumie było więc 8 sal lekcyjnych rozmieszczonych w pięciu miejscach. Dzierżawa tych pomieszczeń kosztowała miasto rocznie 8 200 zł. Wyposażenie tych sal było jednak dalekie od oczekiwań, o czym świadczy pismo kierownika szkoły Antoniego Głombiowskiego do Komisariatu Rządu w Gdyni z dnia 1 marca 1932 r. : “Dla nowo urządzonych dwóch klas u p. Vossa brakną następujące sprzęty szkolne: 18 ławek, 2 tablice, 2 katedry, 2 szafy, 2 krzyże, 2 obrazy p. Prezydenta, 2 obrazy p. Marszałka, 2 kosze do papieru, 60 kałamarzy, 2 spluwaczki i wieszaki”.Jednak zanim wynajęto pomieszczenia od Vossa sytuacja była jeszcze gorsza. W piśmie do Inspektora Szkolnego z Wejherowa do wspomnianego wyżej Komisariatu Rządu wGdyni z 13 października 1931 r. można się dowiedzieć, że nauka odbywa się na trzy zmiany, co odbijało się “ bardzo ujemnie na stanie zdrowotno-higienicznym dziatwy i bardzo ujemnie na samej pracy wychowawczo- dydaktycznej”.

Dnia 1 września 1935 r. oddano do użytku nowoczesny budynek szkolny przy ul. Morskiej 192. Zbudowała go firma “Inż. E. Morawski i Spółka”. Był to budynek, w którym znajdowało się 8 sal lekcyjnych – stanowił więc połowę dzisiejszego. Tego samego dnia zarządzeniem Kuratorium Okręgu Szkolnego Poznańskiego (!) zorganizowano we wspomnianym wcześniej budynku 7-klasową publiczną szkołę powszechną nr 10 w Gdyni Chyloni. Jej pierwszym kierownikiem został Franciszek Kortas (Antoni Głombiowski zakończył swoją pracę w szkole 30 czerwca 1933 r. , a przez następny rok kierował szkołą niedawno zmarły Eugeniusz Brach, który wrócił na stanowisko tuż po II w. św.). 4 listopada 1937 r., pismem Inspektora Szkolnego, przemianowano publiczną szkołę powszechną nr 10 na publiczną szkołę powszechną stopnia III.

Przed wojną w weekendy w okolicach dzisiejszej fermy lisów (na tzw. polance Vossa) w lesie odbywały się od kwietnia do września zabawy chylońskie. Wspólnymi organizatorami były osoby prywatne i stowarzyszenia dzielnicowe (np. gołębiarze); każdy za coś był odpowiedzialny. Ludzie bardzo chętnie na to przychodzili i po dziś dzień mieszkańcy Chyloni wspominają z sentymentem te rozrywki.
Inną formą przyjemnego spędzania wolnego czasu były coroczne dożynki. Organizowano je w dwóch miejscach. Pierwsze znajdowało się na Meksyku, na lewo od wyjścia z tunelu, drugie zaś na składowisku drewna z tartaku (pole Vossa) w miejscu, gdzie stoją dzisiaj bloki przy ul. Chylońskiej 111 – 117.

Jeśli już mowa o Meksyku, to warto wiedzieć, że autorem owocowych nazw ulic w tej części Chyloni (takich jak Agrestowa, Porzeczkowa czy Wiśniowa) był inżynier Józef Budziakowski. A owocowych ulic na Meksyku jest aż 15. Inż. Budziakowski jest autorem wielu nazw ulic w całej Gdyni oraz nazwy jednej z dzielnic, Orłowa.

II wojna światowa w Gdyni kojarzy nam się przede wszystkim z obroną Kępy Oksywskiej. Ale i nazwa Chyloni pojawia się i przy tej okazji, a to za sprawą pociągu pancernego Smok Kaszubski. Budowniczymi jego w przededniu wojny byli pracownicy Warsztatów Portowych Marynarki Wojennej na Oksywiu z inicjatywy kapitana marynarki Jerzego Błeszyńskiego. Pociąg składał się z lokomotywy obudowanej płytami stalowymi, dwóch opancerzonych wagonów, dwóch węglarek i platformy z narzędziami i szynami. Uzbrojono go w działka kaliber 37 m i karabiny maszynowe. Jego dowódcą został wspomniany kpt mar. Błeszyński, a po jego zranieniu, zakończonym śmierciąw szpitalu, porucznik marynarki Florian Hubicki. Obsługa została wyznaczona spośród gdyńskich kolejarzy. W dniach 6-12 września 1939 r. Smok Kaszubski wspierał Polaków w rejonie Wejherowa, Redy i Rumi. W czasie postoju, w dniu 12 września, koło stacji kolejowej w Chyloni, został zaatakowany przez grupę niemieckich bombowców i ciężko uszkodzony. W ten sposób słynny pociąg pancerny zakończył swój szlak bojowy właśnie w Chyloni. Chylońscy mężczyźni zostali przez Niemców zgromadzeni w szkole (nr 10) i stamtąd przewiezieni do Wejherowa, później Luzina i Starogardu, by w końcu trafić do oflagów (Woldenberg/Dobiegniew) i II D (Borne/Grossborn).

Po zajęciu Polski Pomorze Gdańskie, podobnie jak Kujawy, Wielkopolska, Górny Śląsk i część Mazowsza, zostało bezpośrednio przyłączone do III Rzeszy. Pierwszym niemieckim sołtysem Chyloni (Kielau) został rzeźnik Otto Bandusch. W pamięci mieszkańców zapisał się jako ten, który roztoczył opiekę nad rdzennymi mieszkańcami Chyloni. Jeśli któryś z nich został aresztowany lub wysłany do obozu, Bandusch zrobił wszystko, żeby tego kogoś uwolnić. Mieszkańcy stwierdzają również, że nie było żadnych przeszkód ze strony Niemców np. w chodzeniu do kościoła.

Wyzwolenie przyszło w poniedziałek 26 marca 1945 r. od strony Witomina. Wojska radzieckie i polska 1 Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte wzięły wtedy do niewoli ponad 7 tysięcy żołnierzy i oficerów niemieckich od Grabówka po Rumię.

Okres PRL-u w Chyloni to przede wszystkim wzrost liczby mieszkańców i, co za tym idzie, pojawienie się całej rzeszy ludzi obcych, którzy przybyli na Wybrzeże za pracą. Ale pracy w Chyloni było niewiele głównym miejscem zatrudnienia były gdyńskie stocznie.

Chylonia dzięki polityce władz stała się sypialnią Gdyni i prowincjonalną jej dzielnicą. Powstała cała rzesza wieżowców i bloków, co zaowocowało liczbą 21 tysięcy mieszkańców w roku 1970.

Ale za wielkością zaludnienia nie nadążało zapewnienie im możliwości przyjemnego spędzania wolnego czasu. Fakt, że funkcjonowało kino “Promień”, ale każdy kto w nim był pamięta pewnie “komfort” oglądania tam filmów. Były biblioteki, boiska (różnej zresztą jakości), nie było za to sali gimnastycznej z prawdziwego zdarzenia, jaką posiadała np. SP nr 31 w sąsiedniej Cisowej. Potrzeby religijne, które zresztą nie były w cenie u władz, miała zaspokajać leżąca na skraju dzielnicy parafia pod wezwaniem św. Mikołaja. Oczywiście w rzeczywistości robiły to dodatkowo jeszcze parafie pw. Przemienienia Pańskiego w Cisowej i pw. Matki Boskiej Różańcowej na Demptowie. Dopiero głęboki schyłek komunizmu przyniósł ze sobą zgodę władz na powstanie drugiej chylońskiej parafii pw. św. Jana Chrzciciela i błogosławionego (niedługo później już świętego) brata Alberta.

Bardzo bolesny dla mieszkańców był również kompletny brak troski władz o wygląd dzielnicy. Chylonia nie miała czym przyciągać ewentualnych odwiedzających, bo szarość i brud nie świadczyły nigdy o atrakcyjności jakiegokolwiek miejsca. Pamiętające jeszcze czasy swojej świetności za czasów II Rzeczypospolitej i zaborów kompleks Banduscha i Dwór Lipowy popadły w ruinę i nic nie dawało nadziei, że coś się w tej kwestii zmieni. Także Chylonka przestała przypominać rzekę o przejrzystym nurcie. Meksyk stał się synonimem miejsca zapomnianego przez Pana Boga. Ulice Zamenhofa i Opata Hackiego budziły grozę. Boiska szkolne były chętnie odwiedzane przez pijaków. Ale dla władz problem nie istniał.

Wraz ze wzrostem liczby mieszkańców powstały trzy nowe szkoły podstawowe oraz dwa przedszkola. W ciągu kilkudziesięciu lat do przedwojennej Szkoły Podstawowej nr 10 dołączyły inne: nr 5 (rok założenia 1947), nr 36 (1970) oraz nr 40 (1978). W latach 70-tych zaczęły funkcjonować również 2 wspomniane wyżej przedszkola: nr 27 (od 1973) oraz nr 31 (od 1977). Wśród wymienionych placówek oświatowych najdziwniejszą historię ma Szkoła Podstawowa nr 5 (dzisiaj Zespół Szkół nr 3), którą miałem przyjemność lat temu kilkanaście ukończyć. Rodowód jej sięga jeszcze okresu międzywojennego, kiedy to 6-klasowa “Publiczna Szkoła Powszechna Nr 5 Gdynia Chylonia” najpierw faktycznie mieściła się na terenie Chyloni i Demptowa (nauka odbywała się w czterech punktach oddalonych od siebie nawet o 3 kilometry). Jednakże wobec katastrofalnego stanu głównego budynku szkolnego decyzją władz oświatowych placówkę zamknięto i przeniesiono ją do baraku mieszczącego się na Grabówku przy ul. Dreszera 19. Kierownikiem szkoły w tym czasie był pan Franciszek Poćwiartowski. Po wojnie szkołę z powrotem przeniesiono do Chyloni.

Największym sukcesem okresu PRL-u w Chyloni było wybudowanie w latach 80-tych kompleksu obiektów sportowych Ogniska TKKF “Checz”, na które składały się: pełnowymiarowe boisko trawiaste, boczne boisko treningowe, asfaltowe boisko wielofunkcyjne, trzy korty tenisowe oraz parterowy pawilon. Kosztowało to wiele zabiegów, ale w końcu zakończyło się pomyślnie. Kierownikiem “Checzy”od samego początku po dziś dzień jest pan Roman Bieszke (również radny Rady Dzielnicy Chylonia). Dzisiaj na boisku tym grają zawodniczki żeńskiej drużyny piłki nożnej “Checz”, które od nowego sezonu będą występować znowu w I lidze!

Autor: Mariusz Zaborowski

“Chyloni” czy “Chylonii”

Marzec 30, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Chylonia

Zbierając i opracowując materiały do tej strony zetknąłem się z dwojakim pisaniem nazwy dzielnicy Chylonia w dopełniaczu liczby pojedynczej. Jedni piszą “Chyloni”, inni “Chylonii”. Co ciekawe, obie wersje pojawiają się w codziennych gazetach i na stronach oficjalnych różnych urzędów i instytucji.

Moja intuicja podpowiadała mi wprawdzie, aby pisać “Chyloni”, jednak optycznie i fonetycznie jakoś mi to nie pasowało. Jednak na szczęście są google, dzięki którym trafiłem na wyjaśnienie językoznawcy, który rozwiał moje wątpliwości. Prof. dr hab. Edward Breza w wywiadzie dla Przeglądu Chylońskiego nr 2 z 1999 roku wyjaśnia:

Zasady ortograficzne powiadają, że w nazwach miejscowości polskich piszemy jedno”-i”, w nazwach obcych dwa “-i”. Przyjęto interpretację, że miejscowość polska to miejscowość leżąca w granicach Polski przynależna do Polski. Podobnie jak w wyrazach pospolitych. Jeżeli mamy wyraz rodzimego pochodzenia-piszemy jedno ”-i”, np.” dynia – tej dyni”, “skrzynia – tej skrzyni”, “stułbia – tej stułbi”. W wyrazach obcego pochodzenia piszemy”: “Dania – Danii”, “Hiszpania – Hiszpanii”, linia – linii”, “kolonia – kolonii”. Dopełniacz i miejscownik w nazwach miejscowości to tzw. przypadki lokalne-wskazują na miejsce, do którego się udajemy lub gdzie zamieszkujemy. Poprawnie należy pisać: “jadę do Chyloni”- przez jedno “-i”, bo jest to miejscowość polska.

Zatem piszemy, że “mieszkamy w Chyloni”.

Autor: Paweł Różyński

Bibliografia:

Przegląd Chyloński nr 2/1999r.

Słowa kluczowe: , , ,

“Gdyńskie wsie” na prawie niemieckim (chełmińskim) – XIV wiek

Marzec 27, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Chwarzno, Chylonia, Cisowa, Gdynia do 1918 roku, Grabówek, Historia gdyńskich dzielnic, Kolibki, Mały Kack, Obłuże, Oksywie, Pogórze, Redłowo, Wiczlino, Wielki Kack, Witomino

W późnym średniowieczu większość wsi leżących na terenie dzisiejszej Gdyni otrzymała lokację na prawie chełmińskim (lokalna odmiana prawa niemieckiego). Wiazało się to m.in. z przyjęciem w nich nowych standardów w zakresie organizacji wewnętrznej, obowiązków skarbowych i powinności wobec właścicieli. W przypadku istniejących wsi, konieczna czasem była likwidacja dotychczasowej zabudowy, która uniemożliwiała skuteczne jej zorganizowanie w nowych warunkach.

Wsie lokowane na prawie chełmińskim opomiarowywano, a następnie dzielono na gospodarstwa kmiece (chłopskie). Miały one zwykle powierzchnię 2 łanów, co odpowiadało ówczesnym możliwościom efektywnego gospodarowania przez jedną rodzinę chłopską. Jeden łan (włóka chełmińska) odpowiadała w przybliżeniu dzisiejszym 17 hektarom (dokładnie było to 16,8 ha) i dzielił się na trzydzieści morg. Należy przy tym zaznaczyć, że w innych częściach kraju, te same jednostki miary odpowiadały innym powierzchniom.

W XIV i XV wieku wsie na terenie dzisiejszej Gdyni lokowane na prawie chełmińskim liczyły zwykle od 10 do 20 gospodarstw kmiecych, co oznacza, że powierzchnia ich użytków wynosiła od około 300 do 700 hektarów. Do tych wsi przylegał też zwykle wspólny teren (lasy, łąki, torfowiska), który w zależności od zgody właściela, mógł służyć wszystkim mieszkańcom (np. jako źródło drewna opałowego).

Chłopi (kmiecie) płacili czynsz. Jego wysokość była wyrażona w masie srebrnych monet obiegowych, które gospodarz miał obowiązek przekazać na rzecz właściciela ziemi, na której gospodarzył. Jednostką tej masy była grzywna, która odpowiadała masie pół funta (czyli, w zależności od okresu, od 182,5 g do 198 g). Jedna grzywna dzieliła się na 4 wiardunki, czyli jednostki miary odpowiadające dzisiejszym 49 gramom. Zaś każdy wiardunek dzielił się na 6 skojców (ok 8 gramów). Czasem w wymierzaniu zobowiązań podatkowych stosowano też mniejsze jednostki monetarne, którymi, w zależności od okresu historycznego, były szelągi i fenigi lub grosze.

W XIV i XV wieku podatek kmiecy wynosił zwykle około 1/2 grzywny od każdego łana. Zatem każdy gospodarz przekazywał na rzecz właściciela ziemi około 1 grzywnę srebrnych monet rocznie.

Obok gospodarstw chłopskich (kmiecych), we wsiach znajdowały się gospodarstwa zagrodowe (prowadzone przez tzw. zagrodników). Gospodarstwa te zajmowały mniejszą powierzchnię (od kilku do kilkunastu morgów), która nie wystarczała na utrzymanie rodziny. Stąd zagrodnicy często najmowali się do prac polowych na terenach należących do pozostałych mieszkańców osad. Czynsz z tytułu użytkowania gospodarstwa zagrodowego był tym samym znacznie niższy niż w przypadku gospodarstwa kmiecego.

Nowe wsie zakładane na tzw. “surowym korzeniu” (niezagospodarowane dotychczas tereny – np. leśne poręby), były w myśl prawa niemieckiego zwolnione czasowo z opłat czynszowych. Okres ten nazywano wolnizną.

Zarówno kmiecie, jak i zagrodnicy, zobowiązani byli ponadto do świadczeń na rzecz Kościoła (dziesięcina) oraz szarwarku, czyli prac społecznych na rzecz wsi lub właściciela ziemi, na której leżała osada.

Osady były zamieszkiwane także przez komorników, którzy nie użytkowali ziemi uprawnej, ale w zamian za wikt i opierunek pracowali na polach kmiecych. Była to grupa o najniższym statusie wśród mieszkańców ówczesnych wsi.

Na czele wsi stał sołtys, który gospodarował na powierzchni odpowiadającej dziesiątej części wszystkich użytków należących do danej wsi. Był zwolniony z opłat czynszowych z tytułu użytkowania ziemi, jednak spoczywały na nim dodatkowe obowiązki, np. służba wojskowa, sprawowanie sądów i pobór podatków od mieszkańców osady. Mógł jednak za zgodą właściciela ziemi prowadzić karczmę lub młyn, odprowadzając już jednak z tego tytułu odpowiedni podatek. Czasem mógł też zatrzymywać część zasądzonych przez siebie kar. Jego urząd oraz prawa i obowiązki z tym związane, były dziedziczne.

Akty lokacyjne “gdyńskich wsi” stanowią obecnie jedno z cenniejszych źródeł informacji o średniowiecznych losach osadnictwa na tych terenach. Są bazą wiedzy o ówczesnych właścicielach poszczególnych ziem, liczbie mieszkańców i źródłach ich utrzymania.

Lokacja “gdyńskich wsi” na prawie chełmińskim, zestawienie

(na podstawie: Rembalski T.: Dzieje osadnictwa na terenie współczesnych gmin Gdynia i Kosakowo od XIII do XV wieku. Gdynia 2006.):

Chylonia
Data lokacji: pomiędzy 25 maja 1348 a 11 listopada 1351 roku
Właściciel wsi w momencie lokacji: Zakon Krzyżacki
Informacje: Hans Klukow zostaje sołtysem wsi liczącej 30 łanów. Wieś powstała na “surowym korzeniu”, w związku z czym jej mieszkańcy na 10 lat zwolnieni zostali z czynszu. W tym też czasie przypuszczalnie rozpoczyna się we wsi budowa kościoła św. Mikołaja, który ma stać się kościołem filialnym parafii oksywskiej. Wkrótce we wsi istnieje 12 gospodarstw kmiecych, z których każde obejmuje 2 łany. Kolejne 2 łany należą do plebana, a 3 użytkuje sołtys, a 1 łan pozostawał nieobsadzony (stan na początek XV wieku). We wsi działa wtedy także karczma i młyn.

Cisowa
Data lokacji: II połowa XIV wieku (po 1362 roku)
Właściciel wsi w momencie lokacji: Zakon Krzyżacki
Informacje: Oryginał dokumentu lokacyjnego nie zachował się. Wiemy jednak, że wieś na początku XV wieku liczyła 10 gospodarstw kmiecych (w tym jedno sołtysa), po 2 łany każde. W tym czasie we wsi była ponadto karczma i młyn. Mieszkańcy Cisowej wraz z mieszkańcami Chyloni mieli obowiązek wspólnie wyprawiać na wyprawy wojenne jednego rycerza (sołtysa Chyloni) oraz łącznie trzech pachołków do służby obozowej.

Gdynia
Data lokacji: 1362
Właściciel wsi w momencie lokacji: Piotr z Rusocina
Informacje: Wieś w momencie lokacji obejmowała 40 łanów, z których 4 przypadły sołtysom (w tym czasie we wsi było ich dwóch – Maciej i jego siostrzeniec Piotr), 30 podzielono na 15 działek kmiecych po 2 łany każda, a 6 łanów zostawiono właścicielowi do prywatnego wykorzystania. Ponadto we wsi wydzielono 4 gospodarstwa zagrodowe o powierzchni około 10 morgów każde. W 20 lat po lokacji, 23 czerwca 1382 roku, Jan z Rusocina przekazuje wieś na rzecz powstającego w Kartuzach klasztoru.

Grabówek
Data lokacji: pomiędzy 1382 a 1390 rokiem (przypuszczalnie 1386)
Właściciel wsi w momencie lokacji: Jan z Rusocina
Informacje: Wieś w momencie lokacji obejmowała około 10 łanów i przypuszczalnie istniał w niej folwark. W 1429 roku została dołączona do Gdyni.

Mały Kack i Kolibki
Data lokacji: 9 stycznia 1363 roku
Właściciel wsi w momencie lokacji: rycerz Piotr z Kacka
Informacje: Dwie wsie, wraz z przynależną do nich wschodnią częścią Wielkiego Kacka, obejmowały w tym czasie łącznie 49 łanów. Przypuszczalnie jako jedyne z terenu dzisiejszej Gdyni, zostały lokowane na prawie magdeburskim. Główna różnica pomiędzy tym prawem, a prawem chełmińskim polegała na prawie dziedziczenia ziemi (i związanych z nią praw) tylko przez potomków płci męskiej.

Wielki Kack
Data lokacji: 3 lutego 1353 roku
Właściciel wsi w momencie lokacji: biskup włocławski
Informacje: Wieś w momencie lokacji obejmowała 40 łanów, z których cztery użytkował sołtys, kolejne 4 pleban, a na pozostałych 32 rozmieszczono 16 gospodarstw kmiecych. W XV wieku we wsi istniał młyn i karczma, a jej mieszkańcy mogli łowić ryby w pobliskim jeziorze (w zamian za dodatkowy czynsz)

Obłuże
Data lokacji: 21 marca 1340 roku
Właściciel wsi w momencie lokacji: Norbertanki z Żukowa
Informacje: Wieś w momencie lokacji obejmowała 40 łanów, z których cztery użytkował sołtys, a na pozostałych 36 rozmieszczono 18 gospodarstw kmiecych. We wsi istniała także karczma.

Oksywie
Data lokacji: 4 grudnia 1346 roku
Właściciel wsi w momencie lokacji: Norbertanki z Żukowa
Informacje: Wieś w momencie lokacji obejmowała 25 łanów, z których 2,5 użytkował sołtys, trzy pleban, na pozostałych rozmieszczono przypuszczalnie 10 gospodarstw kmiecych. W skład wsi wchodziło także kilka gospodarstw zagrodowych, dwie karczmy i młyn. We wsi istniała także przystań rybacka.

Pogórze
Data lokacji: nie później niż w 1346 roku
Właściciel wsi w momencie lokacji: Norbertanki z Żukowa
Informacje: Wieś w momencie lokacji obejmowała 17 łanów, z których przypuszczalnie 2 użytkował sołtys, a na pozostałych rozmieszczono przypuszczalnie 5 gospodarstw kmiecych.

Redłowo
Data lokacji: 12 czerwca 1365 roku
Właściciel wsi w momencie lokacji: Zakon Krzyżacki
Informacje: Wieś w momencie lokacji obejmowała 31 łanów, z których 3 użytkował sołtys, na pozostałych rozmieszczono przypuszczalnie 14 gospodarstw kmiecych.

Witomino
Data lokacji: 11 marca 1359 roku
Właściciel wsi w momencie lokacji: rycerz Ambroży
Informacje: Wieś w momencie lokacji obejmowała 40 łanów.

Wieś Wiczlino funkcjonowała przez całe średniowiecze w oparciu o prawo polskie i była własnością drobnego rycerstwa z Gdańska. Zaś Chwarzno (wcześniejsza nazwa Skrobotowo) była w okresie średniowiecza wsią folwarczną, na przemian posiadaną przez biskupstwo, rycerstwo i gdańskich mieszczan.

Autor: Paweł Różyński

Bibliografia:
Rembalski T.: Dzieje osadnictwa na terenie współczesnych gmin Gdynia i Kosakowo od XIII do XV wieku. Gdynia 2006.
Rembalski T.: Właściciele wolnego sołectwa i karczmy w Gdyni (1362-1928). Gdynia 2008.
Banaszak D., Biber T., Leszczyński M.: Encyklopedia szkolna – Historia Polski. Poznań 2001.

Kościół św. Michała Archanioła na Oksywiu

Marzec 25, 2010 Dodano przez: Paweł Różyński Kategoria: Gdynia do 1918 roku, Oksywie

Kościół św. Michała Archanioła w Gdyni (czyli kościółek na Oksywiu) został wzniesiony w początkach XIII wieku. Najstarsza informacja o nim w źródłach pisanych pochodzi z 1224 roku, w którym to roku Świętopełk II (książę pomorski, syn Mściwoja I) wydał dokument potwierdzający nadanie wcześniejsze (z 1212 roku) wsi Oksywie (wraz ze znajdującym się tam kościołem) klasztorowi norbertanek z Żukowa. Nie jest wykluczone, że sam był wcześniej jego fundatorem.

W wyniku zatargu pomiędzy proboszczem parafii oksywskiej i a proboszczem parafii rumskiej, biskup włocławski Wolimir wydał 31 października 1253 roku akt, w którym upomina proboszcza z Rumi, aby nie sprawował czynności duszpasterskich na obszarze parafii oksywskiej. Zarazem wymienia z nazwy osady, które swoim zasięgiem parafia oksywska w tym czasie obejmuje. Jest wśród nich także Gdynia, a dokument ten jest zarazem pierwszym znanym aktem, w którym pojawia się ta nazwa.

W toku historii kościół wielokrotnie ulegał częściowemu lub całkowitemu zniszczeniu – najbardziej w trakcie potopu szwedzkiego oraz w czasie II Wojny Światowej. Był jednak szybko odbudowywany, a jego obecny charakter odzwierciedla stan na koniec XVII wieku.

W Kościele oraz na jego murach znajdują się liczne tablice pamiątkowe. Wspominają one marynarzy, żołnierzy, zasłużonych mieszkańców Gdyni i okolic, tych którzy ucierpieli w trakcie prześladowań hitlerowskich w II Wojnie Światowej oraz tych, którzy byli represjonowani w czasach powojennych.

W sąsiedztwie kościoła znajduje się najstarszy istniejący do dziś katolicki cmentarz. Są na nim pochowani przedstawiciele najstarszych gdyńskich rodów, zasłużeni dla Gdyni i polskości Pomorza działacze oraz obrońcy granic z 1939 roku.

Autor: Paweł Różyński

Bibliografia:

Rembalski T.: Dzieje osadnictwa na terenie współczesnych gmin Gdynia i Kosakowo od XIII do XV wieku. Gdynia 2006.